Pulsmedycyny Medicine Today

Piątek, 25 maja 2012 r.
Aptekarz to nie sprzedawca
Sekcja: Rynek pracy
Data publikacji: 2008-10-29
Apteki, żeby utrzymać się na rynku prowadza agresywne działania marketingowe nierzadko sprzeczne z prawem farmaceutycznym i kodeksem etyki aptekarzy - mówi Piotr Bohater, prezes Dolnośląskiej Izby Aptekarskiej.
Dolnośląska Izba Aptekarska przygotowuje wspólnie z Urzędem Marszałkowskim Województwa Dolnośląskiego dwa seminaria - 28 października i 26 listopada - dotyczące funkcjonowania aptek otwartych oraz szpitalnych.

Być może pierwszy raz uda nam się zorganizować na taką skalę spotkania z władzami samorządowymi, posłami, senatorami i przedstawicielami Narodowego Funduszu Zdrowia naszego regionu, poświęcone najważniejszym zagadnieniom dotyczącym funkcjonowania zarówno aptek otwartych, jak i szpitalnych.

Czego się pan spodziewa po obu konferencjach?

Mają one służyć pokazaniu obecnej sytuacji aptekarstwa na Dolnym Śląsku na tle kraju i Europy. Chcemy przedstawić nasze propozycje rozwiązań wielu spraw, opierając się także na doświadczeniach europejskich, oraz poprowadzić merytoryczną dyskusję na temat wspólnych działań z przedstawicielami władzy w tym zakresie. Niektóre problemy - np. związane z dyżurami aptek lub utylizacją leków przeterminowanych - można rozwiązać na poziomie lokalnym. Natomiast nowelizacje ustaw i rozporządzeń muszą oczywiście zostać przeprowadzone na szczeblu centralnym. Jestem jednak przekonany, że ułatwienie parlamentarzystom i władzom naszego regionu zrozumienia kluczowych dla naszego środowiska problemów wpłynie w przyszłości na zwiększenie legislacyjnych możliwości ich rozwiązania.
W wielu przypadkach warto skorzystać z rozwiązań, które od lat sprawdzają się w innych krajach. Okazuje się bowiem, że większość z nich - proponowanych przez aptekarzy - jest też bardzo korzystnych dla pacjentów i systemów ochrony zdrowia. Warto również obserwować rezultaty działań podjętych przez innych, bo z niedobrych pomysłów ciężko się wycofać, a niekiedy jest to już praktycznie niemożliwe.

Czy może pan podać przykład takich złych rozwiązań?

Nie ma w Europie kraju, w którym by się nie myślało o obniżaniu kosztów farmakoterapii. W Portugalii cel ten próbowano osiągnąć poprzez zezwolenie na sprzedaż pozaapteczną wszystkich leków bez recepty - liczono, iż konkurencja wymusi obniżkę ich cen. Tymczasem nie dość, że leki nie staniały, to ich ceny wzrosły nawet o kilkanaście procent. Teraz jest bardzo trudno odwrócić sytuację z 2007 roku, kiedy podjęto te postanowienia.

A co jest obecnie największym problemem aptekarzy z Dolnego Śląska?

W większości miast regionu na jedną aptekę przypada niewiele ponad dwa tysiące pacjentów. Są też miejscowości, gdzie jedna placówka obsługuje znacznie mniej pacjentów, co ze względów ekonomicznych bardzo utrudnia ich funkcjonowanie. We Wrocławiu jest około 300 aptek - czyli praktycznie tyle samo, co w Wiedniu. Powodem takiej sytuacji jest fakt, iż nie istnieją żadne skuteczne ograniczenia w otwieraniu nowych placówek. Te z kolei, żeby utrzymać się na rynku, prowadzą agresywne działania marketingowe nierzadko sprzeczne z prawem farmaceutycznym i kodeksem etyki aptekarzy.
W większości państw unijnych, mimo iż działa tam wolny rynek, istnieje wiele ograniczeń nakładanych na potencjalnych chętnych do otwierania nowych aptek. Przede wszystkim geograficzne i/lub demograficzne, bardzo często połączone z możliwością posiadania aptek wyłącznie przez aptekarzy. Jeśli taka placówka ma służyć pacjentom, to musi mieć stabilność ekonomiczną. U nas nie udało się przez kilkanaście lat doprowadzić do wprowadzenia tego typu ograniczeń, które w efekcie mają służyć przecież pacjentom, czyli nam wszystkim.

Jakich jeszcze zmian w prawie oczekują aptekarze?

Kolejnym problemem jest brak sztywnych cen na leki refundowane oraz innych ograniczeń uniemożliwiających prowadzenie często bardzo agresywnych i nielegalnych działań marketingowych dotyczących tej grupy leków. W większości krajów europejskich nie istnieje wojna cenowa leków refundowanych. Niepotrzebne są promocje, agresywne działania marketingowe, które często nie służą pacjentowi, a nawet mogą działać na jego niekorzyść.
To oczywiste, że jeśli cena ma charakter ceny maksymalnej, producent leku nie jest skłonny do zaoferowania możliwie niskiej w trakcie opracowywania list refundacyjnych, ponieważ będzie mógł ewentualnie ją obniżyć w dowolnym momencie. W tej kwestii oczekujemy rozwiązań prawnych.

Czy polecałby pan polskiemu ustawodawcy konkretne rozwiązania funkcjonujące w Europie Zachodniej?

Apteka niezależna - prowadzona przez aptekarza z kwalifikacjami, który odpowiada prawem wykonywania zawodu za swoje działania. Jednocześnie ma on zagwarantowane bezpieczeństwo wykonywania zawodu, bo tylko wtedy może skoncentrować się na pacjencie, dbając także o podnoszenie swoich kwalifikacji.
Są kraje, gdzie nie ma ograniczeń, jeśli chodzi o liczbę otwieranych aptek, ale biorąc pod uwagę ich liczbę w UE, jest to zdecydowana mniejszość i na dodatek w krajach tych obowiązują najczęściej sztywne ceny na leki wydawane z przepisu lekarza - co znacznie ogranicza agresywną konkurencję między aptekami. Właściciel apteki może się wtedy bardziej skoncentrować na właściwie udzielonej pomocy pacjentowi, a nie na walce o byt placówki. To jest zawód zaufania publicznego. Apteki są najbardziej dostępnym miejscem w systemie opieki zdrowotnej, gdzie chory może otrzymać podstawową pomoc, poradę. Ona musi być fachowa. Jeśli farmaceutów sprowadza się wyłącznie do roli sprzedawcy, to trudno jest te kwestie ze sobą pogodzić.

A jak pan wyobraża sobie aptekę przyszłości?

Sprowadzanie apteki tylko i wyłącznie do roli sklepu z lekami mija się z celem. Jeśli ktoś patrzy na system ochrony zdrowia całościowo, musi wziąć pod uwagę to, że rola aptekarzy jest w nim kluczowa. Niewłaściwe stosowanie leków przez pacjentów jest zawsze bardzo kosztowne dla tego systemu. Nad rozwiązaniami dotyczącymi ochrony pacjentów przed agresywną, nie zawsze korzystną dla nich polityką firm farmaceutycznych, zastanawiają się w wielu krajach firmy ubezpieczeniowe, rządy i samorządy. Powstają obszerne dokumenty na ten temat. Na konferencjach dotyczących tej dziedziny życia nie boją pojawiać się politycy, którzy wsłuchują się w głos aptekarzy.
Mam nadzieję, że i nam uda się doprowadzić do wymiany poglądów pomiędzy środowiskiem farmaceutów a parlamentarzystami, przedstawicielami władzy i NFZ na Dolnym Śląsku.



  Stopka autorska:
Autor: Aldona Andrulewicz
Artykuł opublikowany w numerze: PF 16(21)
Data publikacji: 2008-10-29