Piątek, 25 maja 2012 r.
Puls Medycyny
Szukaj »
Tajemnice mukowiscydozy
Data publikacji: 2008-09-17
Dziedzina: Inne
Inne artykuły:
Pierwsze koncepcje leczenia mukowiscydozy przez ingerencję w uszkodzony gen pojawiły się po odkryciu tego genu w 1989 roku.
"Dwa ośrodki - amerykański i angielski - urządziły prawdziwy wyścig po Nagrodę Nobla w tej dziedzinie. W badaniach klinicznych zastosowano jednak dość niebezpieczne nośniki DNA genu: adenowirusy (USA) i zbyt mało inwazyjne liposomy (Wielka Brytania). Wkrótce te badania przerwano, bo u chorych pojawiły się powikłania, doszło do zgonów u pacjentów badanych przez Amerykanów, a u Anglików za mała była skuteczność metody. Ale dzięki tym badaniom nawiązała się współpraca wieloośrodkowa, powstały duże konsorcja pracujące nad genoterapią somatyczną, nad nośnikami skuteczniejszymi niż liposomy i bezpieczniejszymi niż wirusy" - opowiada dr Dorota Sands z Centrum Diagnostyki i Leczenia Mukowiscydozy Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie.
Według najnowszej koncepcji, prawidłowa kopia genu podawana jest drogą inhalacyjną do płuc chorego. Metoda jest tak długo skuteczna, jak długo żyją komórki nabłonka oddechowego, co oznacza konieczność powtarzania takiego cyklu minimum raz w miesiącu.
Drugi kierunek badań dotyczy przewodnictwa jonowego przez błonę komórkową. "Nieprawidłowy, zwiększony transport sodu do wnętrza komórki zabiera ze sobą wodę. Skorygowanie ilości soli (sodu i chlorków) na powierzchni komórek pomogłoby upłynnić zbyt gęstą wydzielinę dróg oddechowych. Na podstawie tej wiedzy opracowywane są leki ingerujące w gospodarkę jonową. Ich działanie polega na wpływaniu na transport jonów bądź na kanały, którymi to się odbywa, lub uruchamianiu alternatywnych kanałów transportu, np. chlorków" - tłumaczy specjalistka.
Dobór nowoczesnej terapii będzie w przyszłości zależał od rodzaju mutacji genu odpowiedzialnego za rozwój mukowiscydozy. W najcięższych mutacjach zaburzona jest synteza białka, kolejne klasy charakteryzuje zaburzenie dojrzewania, transportu, aż po defekt funkcjonalny. Dla poszczególnych pacjentów konieczna będzie indywidualna terapia związana z rodzajem defektu. Jeśli to się uda, będzie można mówić o leczeniu przyczynowym.

Interwencja wyprzedzająca rozwój choroby

Obecnie w większości krajów prowadzone są badania przesiewowe noworodków w kierunku mukowiscydozy. W Polsce rozpoczął je warszawski Instytut Matki i Dziecka we wrześniu 2006 roku. Program stopniowo jest rozszerzany na cały kraj.
Wiedza o chorobie, zanim pojawią się jej ciężkie objawy, daje możliwość wyprzedzenia jej naturalnej historii i wkroczenia z leczeniem, nim poczyni ona w organizmie nieodwracalne szkody. Leczenie polega przede wszystkim na podaniu enzymów trzustkowych i zapobieganiu niedoborom masy ciała, a także na prowadzeniu fizjoterapii, która spowalnia progresję choroby oskrzelowo-płucnej. "Jeśli dodatkowo będziemy dysponować lekiem, który działa przyczynowo, nasza dużo wcześniejsza interwencja pozwoli zapobiec rozwojowi choroby. Z niecierpliwością czekamy na te nowe leki, bo wśród naszych pacjentów mamy sporą grupę noworodków, które nie mają jeszcze objawów choroby, a leki przyczynowe mogłyby nigdy do nich nie dopuścić. To byłoby absolutnym przełomem" - cieszy się już teraz dr D. Sands.

Szansa na dłuższe, lepsze życie

Na razie jednak nawet najnowocześniejsze leki działają wyłącznie na objawy mukowiscydozy: pomagają w ewakuacji śluzu, uwodniając go, utrzymują należyty rozwój somatyczny dziecka. "To leki, które niezwykle poprawiły jakość, a tym samym długość życia tych chorych. Dzięki udoskonaleniu terapii większość pacjentów dożywa dziś wieku dorosłego. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu większość dzieci z mukowiscydozą umierała w pierwszym roku życia" - mówi dr Dorota Sands.
Nowe sposoby leczenia mukowiscydozy pojawiły się w ciągu ostatnich kilkunastu lat. Przełomem było zastosowanie enzymów trzustkowych, które są bardziej wydajne. Pojawiły się także specjalne preparaty do żywienia dzieci z mukowiscydozą. Uzyskano rekombinowaną ludzką DNazę, enzym, który rozkłada kwas deoksyrybonukleinowy (DNA) uwalniany z białych krwinek walczących z infekcją. DNA jest jedną z głównych przyczyn lepkości wydzieliny w drogach oddechowych. Jego rozpuszczenie przez DNazę ułatwia jej usunięcie.
Pojawiły się aparaty ułatwiające oddychanie, pomagające w usuwaniu śluzu z dróg oddechowych i poprawiające skuteczność drenażu dróg oddechowych. Postęp nastąpił także w podstawowej dla mukowiscydozy grupie leków - antybiotykach. Wprowadzono nowe preparaty (np. fluorochinolony) oraz nowe postacie ich podawania (m.in. proszkowe). Dzięki temu leki szybciej i efektywniej docierają do dróg oddechowych, mogą być podawane w mniejszej dawce, wywołują mniej działań niepożądanych.
Prowadzone są również badania nad działaniem przeciwzapalnym makrolidów podawanych przewlekle.
"To absolutnie fascynująca epoka w dziedzinie mukowiscydozy. Kiedy zaczynałam pracę nad tym zagadnieniem, nie można było wiele zrobić dla chorych. Dziś prowadzimy wiele ważnych programów: badamy geny, modyfikatory, szukamy markerów proteomicznych, które przy tym samym genotypie wpływają na różny przebieg choroby, np. u rodzeństwa, uczestniczymy w kilkunastu międzynarodowych programach" - opowiada dr Sands.

Postęp dzięki biotechnologii

W Instytucie Matki i Dziecka w kooperacji z Zakładem Genetyki i Zakładem Badań Przesiewowych oraz Instytutem Biochemii i Biofizyki PAN prowadzone są liczne prace badawcze. "Dzięki ogromnemu postępowi biotechnologii udało się lepiej poznać sprawcę tej choroby (gen i białko CFTR), grupy mutacji, mechanizmy wzajemnych oddziaływań i powiązań cząsteczek uczestniczących w patomechanizmie tej choroby. Sytuacja stała się bardzo dynamiczna: "nagle" wiemy, co robić, mamy różne możliwości działania, możemy próbować ingerować w proces chorobowy - pojawiła się możliwość działania wielokierunkowego" - uważa specjalistka.
Jeśli oceny najnowszych leków wypadną pozytywnie, otworzy się prawdopodobnie kolejna furtka w leczeniu tej ciężkiej choroby - lekarze będą mieli do dyspozycji indywidualne narzędzia terapii dla poszczególnych pacjentów. "Zakładając, że leczenie objawowe 30-krotnie wydłużyło czas przeżycia, dołączenie leczenia przyczynowego powinno sytuację tych chorych zmienić diametralnie. Na to musimy jednak poczekać jeszcze kilka lat" - mówi dr Dorota Sands.



  Stopka autorska:
Autor: Monika Wysocka
Artykuł opublikowany w numerze: PF 13(18)
Data publikacji: 2008-09-17
  Poleć znajomemu artykuł
email znajomego :
Redakcja         Reklama         Prenumerata         Kontakt         Napisz do nas         Nota prawna    
Artykuł dostępny wyłącznie dla prenumeratorów Artykuł dostępny wyłącznie dla lekarzy