Gdzieś zgubiono przejrzystość procedur Data publikacji: 2008-07-02Temat finansowania drogich terapii lekowych jest gorący nie tylko w Polsce, ale również w innych krajach. Dlatego dyskutować o tym z pewnością warto i trzeba, bo jest konieczność jak najszybszych regulacji w tej mierze. Generalnie zgadzam się z tezami, które prezentuje prof. Zbigniew Szawarski (PM nr 10 z 28 maja 2008 r.). Postępowanie ze szczególnie drogimi lekami onkologicznymi nie powinno się różnić od innych drogich leków, dopóty dopóki nikt nie wykaże, że społeczeństwo polskie ma szczególne preferencje co do terapii nowotworów. Jeśli jednak w onkologii akceptowalna granica opłacalności ma być wyższa, to jednocześnie należy wskazać, w jakich chorobach ma być adekwatnie niższa!
Zgadzam się też z prof. Jackiem Spławińskim, choć do niektórych jego wypowiedzi mam małe zastrzeżenia. Trzeba odróżnić system rejestracji od systemu refundacji. Widać, że prof. Spławiński zmienił zdanie, tzn. chciałby jednak dopuścić możliwość coverage with evidence development i to jest moim zdaniem pozytywne. Brak warunkowej refundacji w polskim ustawodawstwie z pewnością wpływa na ograniczenie dostępu do drogich leków. Gdyby istniał podział ryzyka pomiędzy producenta i fundusz, to na pewno więcej leków mogłoby być objęte refundacją - przy czym w sposób bezpieczny dla budżetu płatnika.
Na pewno należy bardzo restrykcyjnie regulować możliwość finansowania bardzo drogich terapii przez płatnika, czyli technologii kosztownych zarówno z punktu widzenia pojedynczego pacjenta, jak i wydatków w skali kraju. Kryteria tej regulacji powinny być przejrzyste zgodnie z wymogami unijnej Dyrektywy Transparentności.
Wymogi te spełniało zarządzenie nr 17 prezesa NFZ z kwietnia 2007 r. w sprawie zasad tworzenia programów terapeutycznych, w ramach których możliwe jest finansowane bardzo drogich leków. Pojawiło się w nim sformułowanie "decyzja prezesa NFZ o uruchomieniu programu terapeutycznego", pojawiło się rankingowanie na podstawie analiz, rozszerzono podmioty uprawnione do składania wniosków. Niestety, bardzo szybko zostało ono zastąpione zarządzeniem nr 38/2007, na wniosek Ministerstwa Zdrowia. Moim zdaniem, oznaczało to odejście od zasad przejrzystości. Dokonano zmian, by uciec od objęcia obszaru programów terapeutycznych Dyrektywą Transperentności, by urzędnicy UE nie zorientowali się, że mówimy tutaj de facto o refundacji bardzo drogich terapii.
I stała się jeszcze jedna fatalna rzecz. Zarządzenie nr 17/2007 uprawniało firmy farmaceutyczne do wnioskowania bezpośrednio w NFZ o uruchomienie takiego programu. Urzędnicy resortu zadecydowali jednak, że zlikwidują taką możliwość, czyli utrzymają istnienie de facto pośrednika, w postaci konsultanta, czy towarzystwa. Moim zdaniem jest to zdecydowanie działanie korupcjogenne, jakby wskazanie, komu należy zapłacić za wniosek o uruchomienie programu terapeutycznego.
Wypracowanie rozwiązań w celu włączania drogich leków do obszaru szeroko rozumianej refundacji zależy od postrzegania w tym procesie roli Agencji Oceny Technologii Medycznych oraz od jej wydajności. Niestety, obecnie agencja nie jest umocowana ustawą, jej pracownicy zarabiają niewiele, a zatem problemem może być szybkie rozpatrywanie wniosków i ocena jakości analiz.
Dobrą rzeczą jest natomiast działalność Rady Konsultancyjnej, która przyjęła progi opłacalności finansowania terapii zgodnie wymogami WHO. Regulamin Rady jest wysokiej jakości i odpowiada standardom międzynarodowym.
Poleć znajomemu artykuł |