Publiczne pieniądze na zdrowie muszą być przejrzyście dzielone Data publikacji: 2008-06-11Dobrze się stało, że na kanwie zarządzenia prezesa NFZ w sprawie finansowania chemioterapii niestandardowej Puls Medycyny zainicjował debatę na temat finansowania drogich terapii lekowych w Polsce. To nie NFZ, ale minister zdrowia powinien mieć uprawnienia do decydowania o zakresie świadczeń finansowanych ze środków publicznych czy też grupie leków, które powinny być refundowane. Zadaniem płatnika jest ich finansowanie, nadzorowanie i rozliczanie. Z kolei pacjent powinien wiedzieć, co w jego sytuacji zdrowotnej ma prawo otrzymać. W uzasadnieniu do wyroku Trybunału Konstytucyjnego ze stycznia 2004 r. jest wyraźnie zapisane, że zakres przysługujących pacjentowi świadczeń opieki zdrowotnej, czyli również leków, powinien być określony w sposób jasny. Oczywiście nie oznacza to, że ma prawo do wszystkiego.
Zgodnie z obecnym porządkiem prawnym, Agencja Oceny Technologii Medycznych jest jednostką budżetową, powołaną zarządzeniem ministra zdrowia. A to oznacza, że może jedynie służyć doradztwem szefowi tego resortu. Jeśli jednak przyjmiemy, że AOTM dojrzała do tego, by została umocowana ustawowo, to trzeba dość szybko, najlepiej do końca tego roku uchwalić ustawę o AOTM, która dokładnie sprecyzuje jej uprawnienia oraz określi przejrzyste, jasne zasady procedowania i kryteria dotyczące wydawania rekomendacji w sprawie finansowania ze środków publicznych procedur medycznych czy produktów leczniczych, również tych stosowanych w ramach programów terapeutycznych.
Podobnie jak prof. Szawarski, uważam, że potrzebna jest w Polsce przejrzystość w ustalaniu priorytetów, jeśli chodzi o wydatki na poszczególne obszary opieki zdrowotnej. Mówię o tym od dłuższego czasu, że - tak jak jest na przykład w Słowenii - sposób decydowania o podziale budżetu nie tylko na profilaktykę i leczenie, ale również na poszczególne dziedziny medycyny powinien być jasny i przejrzysty dla opinii publicznej. Dzisiaj jest on nietransparentny, ukryty. Skoro środki są ograniczone, jest oczywiste, że muszą być określone priorytety. Z racji narastającego problemu niewątpliwie powinna być nim onkologia, tak jak przez wiele lat była kardiologia - i są już tego efekty.
Zgadzam się też z prof. Spławińskim, że nie powinno być indywidualnych zgód na leczenie finansowane ze środków publicznych. Jeśli dwóch pacjentów cierpi na tę samą chorobę i obaj spełniają te same kryteria do zastosowania procedury medycznej czy leku, to muszą mieć jednakowe prawa do leczenia. Obecnie mamy bardzo duże zróżnicowanie regionalne w podejmowaniu takich decyzji w przypadku chorób nowotworowych i jeden pacjent otrzymuje lek, inny nie. Jednym z rozwiązań, które proponowałem, było wprowadzenie kategorii leku specjalistycznego.
Poleć znajomemu artykuł |