Trudniej o refundowane przedmioty ortopedyczne Data publikacji: 2008-05-14Ograniczenia, jakie Narodowy Fundusz Zdrowia wprowadził jesienią w sprzedaży refundowanych przedmiotów ortopedycznych i środków pomocniczych, utrudniają życie pacjentom, a aptekom pracę. W efekcie niektóre placówki wycofały się z dystrybucji tych produktów. Zgodnie z zarządzeniem prezesa NFZ z 20 września 2007 roku, bez specjalnego upoważnienia napisanego przez chorego lub oświadczenia członka rodziny bądź prawnego opiekuna, apteki nie mogą sprzedać m.in. refundowanych cewników, worków stomijnych, pieluch, pieluchomajtek czy zestawów do pomp infuzyjnych. Jeśli sam pacjent nie jest w stanie wybrać się do apteki, w jego imieniu może to zrobić tylko ktoś z rodziny lub prawny opiekun, na dodatek za każdym razem ma wypisać specjalne oświadczenie, że stale zajmuje się obłożnie chorym członkiem rodziny czy podopiecznym.
Większa biurokracja
Przepis jest najbardziej uciążliwy dla osób samotnych. Jeśli chory nawet jest w stanie wypisać upoważnienie do zakupu na przykład pieluchomajtek, to nie ma nikogo, kto mógłby zrobić zakupy w aptece. Wcześniej mogła to robić sąsiadka, jednak po wejściu w życie wrześniowego zarządzenia jest to - przynajmniej teoretycznie - niemożliwe. W efekcie na przykład na Śląsku wiele zniechęconych skomplikowanymi procedurami aptek nie podpisało z funduszem umów i wycofało się z oferowania tych produktów.
"Śląski oddział NFZ bardzo się tu zasłużył, bo wyjątkowo restrykcyjnie zaczął egzekwować ten absurdalny przepis. Dlatego wiele aptek zrezygnowało ze współpracy z funduszem. Naszym zdaniem, takie ograniczenie kręgu osób upoważnionych narusza konstytucję. Interweniowaliśmy w tej sprawie, lecz bez odzewu" - mówi Stanisław Piechula, prezes Śląskiej Okręgowej Izby Aptekarskiej.
Także w Małopolsce wiele aptek wycofuje się ze sprzedaży pieluchomajtek itp. Nie tylko z powodu niezrozumiałych utrudnień biurokratycznych, ale także z przyczyn finansowych: "Możemy przygotowywać leki, jednak żeby sprzedawać środki pomocnicze, musimy się teraz ubezpieczyć i to nie tylko od zakażenia wzw, lecz też HIV. Pomijając fakt, że to paranoja, wielu aptek po prostu nie stać na dodatkowe koszty, a ubezpieczenia są drogie. Przy takich wymaganiach i straszliwej biurokracji coraz więcej aptek, zwłaszcza wiejskich czy z małych miasteczek, wycofuje się ze współpracy z NFZ w tym zakresie. Ucierpi na tym wielu pacjentów, lecz dla funduszu to nie jest argument" - mówi Piotr Jóźwiakowski, prezes OIA w Krakowie.
W województwie podlaskim aptekarze także narzekają na zwiększoną biurokrację, choć już do niej przywykli. "Przyzwyczailiśmy się do tych nowych przepisów, chociaż wcale nie mielibyśmy nic przeciwko temu, aby je zniesiono. Mielibyśmy wtedy 2-3 razy mniej pracy" - mówi Marcin Gromada z apteki przy ul. Bitwy Monte Cassino w Białymstoku.
Zdaniem Agnieszki Surowiec z apteki "Nowosielska" w Białymstoku, obecnie sprzedaż pieluchomajtek i innych środków pomocniczych rodzi też inne problemy. "Poza tym, że musimy mieć te oświadczenia i upoważnienia, coraz więcej klientów domaga się od nas potwierdzenia zakupu takich środków. Taki dokument jest im potrzebny do ubiegania się o zwrot wydatków w pomocy społecznej" - narzeka Agnieszka Surowiec.
W walce z nadużyciami
Jednak mimo zwiększonej biurokracji, w województwie podlaskim nie maleje liczba aptek, które mają podpisane z NFZ umowy na zaopatrywanie w sprzęt ortopedyczny i pomocniczy. "Nie zauważamy spadku zainteresowania takimi umowami, od kilku lat liczba świadczeniodawców oscyluje w granicach 70" - mówi Pulsowi Farmacji Adam Dębisk, rzecznik podlaskiego NFZ.
Wynika to prawdopodobnie z tego, że na Podlasiu nie wszystkie apteki tak restrykcyjnie, jak na przykład na Śląsku, przestrzegają zapisów zarządzenia prezesa NFZ. W placówkach, gdzie chorzy lub ich rodziny od lat robią zakupy, bywa, że nie wymaga się dodatkowych oświadczeń.
Według NFZ, zarządzenie z września 2007 roku było skutkiem nadużyć, jakich dopuszczały się osoby lub firmy pośredniczące w sprzedaży między producentami i chorymi. Fundusz postanowił ten proceder ukrócić. "Właściwie poza Śląskiem nie docierają do nas sygnały o problemach z przestrzeganiem tego zarządzenia" - zapewnia Andrzej Troszyński z biura prasowego centrali NFZ. Dodaje jednak: "Rzeczywiście zapisy tego zarządzenia może nie są najszczęśliwsze, ale też najczęściej osoby pracujące w oddziałach NFZ nie przestrzegają tych zapisów tak rygorystycznie. Obecnie pracujemy nad zmianą tych zapisów, bardziej uściślającą procedury zaopatrywania w środki ortopedyczne i pomocnicze. Musimy połączyć dwie rzeczy: kontrolę tego systemu, bo wydajemy przecież pieniądze publiczne, i zapobieganie nadużyciom. Ale nie chcemy też, aby dochodziło do absurdów przy przestrzeganiu prawa".
Samorząd chce zmiany
Tymczasem Naczelna Izba Aptekarska wnioskuje do Ministerstwa Zdrowia o całkowitą zmianę systemu zaopatrywania pacjentów w niektóre środki pomocnicze. "Obecnie obowiązujące zasady zaopatrywania świadczeniobiorców w środki pomocnicze socjalne - pieluchy anatomiczne, podkłady higieniczne, wkładki urologiczne, pieluchomajtki, cewniki zewnętrzne, worki do zbiórki moczu - są w nieuzasadnionym stopniu skomplikowane i zbiurokratyzowane, a w konsekwencji ograniczają dostęp pacjentów do tej kategorii produktów" - zaznacza Grzegorz Kucharewicz, prezes NIA. Jego zdaniem, istniejące uregulowania stwarzają warunki do funkcjonowania pomiędzy NFZ a aptekami licznych, niepotrzebnych pośredników. "Uważamy, że przynajmniej wymienione środki powinny być dostarczane pacjentom przez apteki na zasadach analogicznych, jak refundowane produkty lecznicze" - twierdzi prezes NIA.
Według Grzegorza Kucharewicza, apteki nie powinny zawierać dodatkowych umów z NFZ na wydawanie takich środków socjalnych. Lepiej, aby była to dodatkowa kategoria wyrobów wydawanych przez apteki bez obowiązku zawierania umowy o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej. Z kolei zwrot kwoty odpowiadającej wysokości udziału środków publicznych w cenie wyrobu medycznego, wydawanego pacjentowi bezpłatnie czy za częściową odpłatnością, powinien odbywać się na zasadach analogicznych, jak w przypadku refundowanych produktów leczniczych. "Efektem byłoby zwiększenie liczby placówek prowadzących zaopatrzenie w niektóre wyroby medyczne i środki pomocnicze oraz uproszczenie systemu zaopatrywania pacjentów w takie przedmioty, przy jednoczesnej pełnej kontroli przepływu środków publicznych przeznaczonych na ten cel - uważa prezes NIA. - Przy okazji z NFZ i aptek zdjęto by wiele biurokratycznych obowiązków, niemających żadnego znaczenia z punktu widzenia celów ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej, finansowanych ze środków publicznych".
Poleć znajomemu artykuł |