Mów po ludzku Data publikacji: 2008-04-23Można dysponować wszystkimi narzędziami, a i tak komunikację zepsuć - zazwyczaj z dwóch powodów. Po pierwsze, to, co komunikujesz musi mieć sens nie tylko dla ciebie, ale przede wszystkim dla odbiorcy. Trochę jak z mediami: badania wykazują, że Polacy uważają politykę za mało ważną, ale media są jej pełne po brzegi, a przez to mało wartościowe. Postaw się więc w roli twojego odbiorcy i sprawdź, czy informacja, którą chcesz mu przekazać, jest mu potrzebna i czy jest zbudowana tak, że wyczerpuje temat. Innymi słowy, informacja powinna być użyteczna i do rzeczy.
Po drugie, w komunikacji trzeba używać ludzkiego języka. Czy zauważyłeś, że język publiczny pełen jest ostatnio agresji? Nie chodzi już o to, że polski film rozpoznacie po pierwszym dialogu, w którym "k..." pada co drugie zdanie. Ani o to, że w Londynie i Dublinie to samo słowo wybija się nieustannie ponad uliczny hałas. To świadczy tylko o debilizmie językowym. Chodzi natomiast o to, żeby odbiorca czuł twoje pozytywne zainteresowanie nim, a nie chęć dokopania. A prawdziwa sztuka polega na tym, żeby ten pozytywny stosunek prosto przekazać.
Powiedzenie, że ja i moja żona mamy aptekę, wydaje się jasne. Ale daj je specom od polskiego PR, a przerobią je na wyartykułowany komunikat skierowany w twoją stronę, mówiący o tym, że ma miejsce fakt bycia w stanie posiadania apteki przez moją osobę w interakcji z małżonką mojej osoby*.
Z polskiej komunikacji znikło już zupełnie słowo "ma", zastąpione zostało przez "znajduje się w stanie posiadania". Niby sens ten sam, ale komunikat z prostego robi się niezrozumiały. Wygląda na to, że nie wypada już powiedzieć "dziś w aptece" tylko trzeba mówić równie niepoprawnie i głupio co modnie "na przestrzeni dnia dzisiejszego na terenie apteki". Nie wypada powiedzieć, że "możesz zrobić lekarstwo za godzinę", o ile bardziej intelektualnie zdaje się brzmieć "aktualnie jestem w stanie podjąć się przygotowania lekarstwa na przestrzeni godziny zegarowej".
Jeśli klienta nie bolą zęby, to nie znaczy, że ma je zdrowe i ten radosny komunikat lepiej ujmij tak: "fakt występowania braku bólu zębów nie oznacza automatycznie zaistnienia faktu posiadania zdrowych zębów". Nic dziwnego, że po takiej komunikacji "osoba pacjenta jest w posiadaniu stanów lękowych" i "ich poziom utrzymuje się w trendzie horyzontalnym". Coraz liczniej w komunikatach PR i medialnych natrafiam też na słowa znane dotychczas tylko z kawałów o policjantach (np. "niemanie") albo wymyślane zależnie od inwencji dziennikarza (np. "nastąpi pomalenie cen"). Na koniec nie reaguję już na zdanie "czy istnieje fakt zaistnienia niebezpieczeństwa zagrożenia zanieczyszczeń", które zapewne oznacza, że zanieczyszczenia mogą sprowadzać zagrożenia. Zanieczyszczenia językowe są ogromnym zagrożeniem dla komunikacji.
Jeśli zastąpisz te wszystkie "znajdowanie się w stanie posiadania" przez zwykłe "ma", to okaże się, że twój komunikat nie tylko skrócił się pewnie aż o 20 proc., ale także stał się o wiele bardziej czytelny i przejrzysty. Przedtem trzeba było czytać go kilka razy, żeby dogrzebać się sensu, teraz widać na pierwszy rzut oka, co autor chciał powiedzieć. Dodatkowa korzyść z prostego języka jest i taka, że jasny i czytelny przekaz trudno zmanipulować.
Legenda głosi, że Steve Jobs, spec od komputerów i ich oprogramowania, każdy nowy produkt testował na babci, która o komputerach nie miała żadnego pojęcia. Jeśli samodzielnie i intuicyjnie potrafiła wykorzystać program, to Jobs kierował go do sprzedaży. Jeśli nie - to program szedł do poprawki. Test babci jest dobrym sprawdzianem także w komunikacji. Chcesz coś przekazać opinii publicznej - daj to najpierw komuś, kto nie zna się na aptekarstwie i sprawdź, czy twój komunikat uznał za interesujący i łatwy do przyswojenia. Jeśli nie - to albo nie masz co komunikować, albo popełniłeś błędy językowe. W pierwszym przypadku pomyśl dwa razy, zanim znowu coś będziesz chciał komunikować, w drugim - napisz tekst od nowa po ludzku.
Jedno zastrzeżenie do powyższego: jeśli chcesz być komunikatywnym aptekarzem, to przemyśl swój język. Ale jeśli chcesz spróbować innej kariery i zdegradować się do poziomu dziennikarza lub, co gorsza, polityka - to zignoruj ten tekst totalnie.
* wszystkie cytaty z mediów.
Poleć znajomemu artykuł |