Piątek, 25 maja 2012 r.
Puls Medycyny
Szukaj »
Farmaceuta szpitalny w narożniku
Sekcja: Rynek pracy
Data publikacji: 2008-04-23
Inne artykuły:
W wielu krajach praca w aptece szpitalnej jest zwieńczeniem kariery zawodowej aptekarza. Niestety, nie u nas. Mimo słownych deklaracji i coraz lepszych uregulowań prawnych, ranga farmacji szpitalnej w Polsce nie jest odpowiednio wysoka. I to nie tylko z powodu bardzo niskich zarobków w szpitalach.
W polskich szpitalach pracuje ponad 1000 farmaceutów. O to, co zrobić, by wzrósł prestiż farmaceuty szpitalnego, spytaliśmy między innymi konsultanta krajowego w tej dziedzinie farmacji, prof. Edmunda Grześkowiaka z Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu.
"Prestiż jest, moim zdaniem, głównie funkcją kompetencji, a do tej pory nie były one najwyższe. Staramy się to zmienić - podnoszenie kwalifikacji farmaceutów szpitalnych to najważniejsze zadanie, jakie sobie postawiłem" - mówi prof. Grześkowiak, przypominając, iż dopiero od 2004 roku istnieje specjalizacja z farmacji szpitalnej. "Dzięki krótkiej ścieżce specjalizacyjnej, odpowiednio przygotowanych farmaceutów szpitalnych szybko przybywa - jest ich już prawie 40. A do zeszłego roku nie mieliśmy w Polsce ani jednego takiego specjalisty. Może dlatego rola aptekarza w szpitalu nie była znacząca - możliwość podważenia kompetencji osłabia przecież pozycję w każdej profesji".

Efekt wieloletnich zaniedbań

Zdaniem Janiny Pawłowskiej, koordynatora Departamentu Farmacji Szpitalnej w Naczelnej Radzie Aptekarskiej (NRA), ranga specjalistów wzrośnie, jeśli zmieni się świadomość dyrektorów i organów założycielskich szpitali co do zadań, jakie ma do wykonania dobrze zorganizowana apteka szpitalna.
"Daliśmy się zepchnąć do narożnika. Niski prestiż farmaceutów szpitalnych to efekt wieloletnich zaniedbań przy jednoczesnym celowym pomniejszaniu roli aptekarza w systemie ochrony zdrowia. Ze szpitali odeszło wielu farmaceutów, a w szpitalnych aptekach zostali już tylko najwięksi pasjonaci" - mówi Janina Pawłowska. Dodaje, że dopiero od kilku lat Naczelna Rada podejmuje intensywne działania, by to zmienić. Organizuje specjalne konferencje dla dyrektorów szpitali, opiniuje projekty aktów prawnych, bierze aktywny udział w pracach komisji sejmowych, walczy o wyższe zarobki. Są pierwsze efekty - głos aptekarzy był słyszalny choćby podczas "białego szczytu".
W tym zakresie wiele mogłaby zdziałać również inspekcja farmaceutyczna. "Prawo nie jest respektowane. Nadal w wielu szpitalach nawet cytostatyki przygotowuje "na parapecie" pielęgniarka. Gdyby tak nadzór farmaceutyczny zamknął jedną z aptek szpitalnych niespełniających wymagań lokalowych i wymagań co do wyposażenia, z brakami kadrowymi, która nie ma możliwości wykonywania ustawowych zadań, i przez to cały szpital miałby problemy, sytuacja szybko by się poprawiła" - uważa Janina Pawłowska.

Wejście do UE pomoże

Ewa Germak, kierownik apteki w Centrum Onkologii w Warszawie, farmaceutka z ponad 30-letnim stażem w aptekach szpitalnych, wcale nie dziwi się naruszaniu prawa w szpitalach: "To taka polska przypadłość - dobrze by było, aby każdy zajmował się tym, na czym zna się najlepiej, czego się uczył latami, co jest jego profesją. Niestety, niektórym lekarzom wydaje się, że o lekach wiedzą tyle samo, co farmaceuta. Bardzo chętnie chcieliby decydować o wszystkim, co ma związek z lekiem, a apteka szpitalna wydaje im się może nawet niepotrzebna. To przecież nie przypadek, iż dopiero w 2001 roku oficjalnie - w przepisach prawa - dostrzeżono w ogóle istnienie apteki, jej rolę i zadania w szpitalu. Mam nadzieję, że przynależność Polski do Unii Europejskiej pomoże nam w szybszym odzyskaniu właściwej rangi".
Czasem wiele zależy od determinacji samego kierownika apteki szpitalnej i tego, czy znajdzie w dyrektorze partnera do rozmowy. Janina Pawłowska chwali się sukcesami, jakie na tym polu osiągnięto w jej macierzystej placówce - Krakowskim Szpitalu Specjalistycznym im. Jana Pawła II: "Walczyliśmy o to, by nadzór nad antybiotykoterapią na wszystkich oddziałach sprawował farmaceuta i z pomocą dyrektora udało się to zrealizować".

Brak zrozumienia

Zdaniem prof. Grześkowiaka, na kilkaset polskich szpitali o dobrych aptekach szpitalnych można mówić najwyżej w dwudziestu kilku przypadkach: "Apteki szpitalne na wysokim poziomie mają Poznań, Kraków, Wrocław. Generalnie jest kiepsko, bo dyrektorzy wielu szpitali w ogóle nie rozumieją potrzeby istnienia dobrej apteki".
Rola apteki szpitalnej nie jest doceniania nie tylko przez wielu dyrektorów szpitali. W ogóle nie uświadamiają jej sobie organy założycielskie placówek medycznych czy nawet Narodowy Fundusz Zdrowia, który przy zawieraniu kontraktów z ZOZ-ami powinien wymagać także świadczenia usługi farmaceutycznej odpowiedniej jakości i gwarantującej bezpieczeństwo pacjenta. "NRA podjęła trud dotarcia do wszystkich organów założycielskich - starostów, marszałków, wojewodów, ministra zdrowia, NFZ - i wystosowała apel, w którym przedstawiamy rolę farmaceuty szpitalnego w systemie. To początek akcji edukacyjnej" - zapowiada Janina Pawłowska.

Niewidoczni konsultanci

Zdaniem wielu przedstawicieli środowiska, edukowaniem decydentów na lokalnym szczeblu powinni się zajmować także konsultanci wojewódzcy. Teoretycznie konsultant z dziedziny farmacji szpitalnej powinien działać w każdym województwie, jednak tak nie jest - nie wszędzie udało się powołać takiego specjalistę. A ci, którzy objęli tę funkcję, rzadko są w ogóle dostrzegani. "Sporadycznie korzystają ze swych uprawnień, nie wykorzystują możliwości. I nie wiem, czym to tłumaczyć" - wyznaje konsultant krajowy w dziedzinie farmacji.
Z krótkiej sondy wynika, iż większość farmaceutów, nie tylko szpitalnych, nawet nie zna nazwiska regionalnego konsultanta w swej dziedzinie. Są jednak wyjątki - np. konsultant wojewódzki ds. farmacji szpitalnej w Wielkopolsce działa nie tylko we własnym środowisku, ale też na zewnątrz. Niedawno wojewoda wielkopolski dostał wyniki kontroli dokonanej w aptekach szpitalnych w tym regionie. "Takie kontrole powinny być rutyną w działaniach konsultanta wojewódzkiego. Szczerze mówiąc, nie wiem, czy w choć kilku województwach wykonano przynajmniej jedną..." - przyznaje prof. Grześkowiak.





  Stopka autorska:
Autor: Jolanta Grzelak-Hodor

Artykuł opublikowany w numerze: PF 8(13)
Data publikacji: 2008-04-23
  Poleć znajomemu artykuł
email znajomego :
Redakcja         Reklama         Prenumerata         Kontakt         Napisz do nas         Nota prawna    
Artykuł dostępny wyłącznie dla prenumeratorów Artykuł dostępny wyłącznie dla lekarzy