Wysyłkowa sprzedaż leków Data publikacji: 2008-04-23Wiele kontrowersji budzi rozporządzenie w sprawie warunków wysyłkowej sprzedaży produktów leczniczych wydawanych bez przepisu lekarza, które minister zdrowia podpisał 14 marca. "Rozporządzenie nie jest doskonałe, ale chroni interesy pacjenta, zwiększa jego bezpieczeństwo, a to jest najważniejsze. Teraz to prawo musi być jeszcze przestrzegane" - twierdzi Piotr Jóźwiakowski, prezes OIA w Krakowie.
"Dobrze, że są przepisy regulujące te kwestie, niedobrze, że po raz kolejny stworzono złe prawo. Część z zapisów tego rozporządzenia jest sprzeczna z ustawą, czyli aktem wyższego rzędu. Trudno też nie mieć zastrzeżeń do regulacji, których w ogóle nie da się wprowadzić w życie. Szkoda, że nie uwzględniono naszych uwag do projektu. Spodziewałem się przepisów, które byłyby logicznym zakończeniem sporów i które można by zastosować w praktyce. To rozporządzenie nie spełnia oczekiwań" - mówi Jacek Denkowski, współwłaściciel i prezes zarządu najdłużej działającej w Polsce apteki internetowej Dom Zdrowia spod Krakowa.
Nieprecyzyjny zapis
Jednym z bardziej kontrowersyjnych zapisów jest punkt czwarty w paragrafie czwartym, mówiący o tym, że transport produktu leczniczego w sprzedaży wysyłkowej ma się odbywać w warunkach zapewniających kontrolę temperatury.
"Nie ma w Polsce ani jednego przewoźnika, który zapewnia stałą kontrolę temperatury w czasie przewożenia towaru. Nie gwarantuje jej także Poczta Polska. Zresztą, ten punkt i tak jest nieprecyzyjny - nie wiadomo, co ma w tym przypadku oznaczać "kontrola temperatury", można go dowolnie interpretować. Nasi prawnicy mają ogromne pole do popisu" - zauważa Jerzy Goc z apteki "e-lek" działającej w Małopolsce.
Zdaniem Aleksandra Wojtali z "i-apteki" na Opolszczyźnie, to jeden z wielu przepisów osłabiających w Polsce autorytet prawa. "Jestem przekonany, że część aptek będzie go omijać. Można na przykład przerzucić całą odpowiedzialność za transport przesyłki na zamawiającego. Dziwi mnie jednak stanowisko Ministerstwa Zdrowia. Skoro tak troszczy się o warunki przechowywania i transportu leków, dlaczego od lat nic nie robi w sprawie leków sprzedawanych w sklepach, kioskach. Tam produkty lecznicze miesiącami leżą w temperaturze i w warunkach, które na pewno im szkodzą" - mówi Aleksander Wojtala.
Naruszenie ustawy
Kuriozalny wydaje się także przepis mówiący o możliwości odstąpienia przez klienta od umowy w ciągu 10 dni od dostawy - bez podawania przyczyny, z poniesieniem wyłącznie kosztów zwrotu przesyłki. Natomiast apteka internetowa ma obowiązek nie tylko przyjąć zwrot, ale też zutylizować dany lek na swój koszt.
"To punkt przeniesiony żywcem z ustawy konsumenckiej, jak w przypadku wysyłkowej sprzedaży butów. A przecież nadrzędne prawo farmaceutyczne wyraźnie określa dwa wyjątkowe przypadki, w których apteka może przyjąć zwrot leku. Respektowanie tego zapisu z rozporządzenia oznaczałoby naruszenie ustawy" - podkreśla Jacek Denkowski.
Zdaniem przedstawicieli aptek prowadzących sprzedaż wysyłkową, rozporządzenie nie uregulowało wielu nadrzędnych kwestii, za to można przeczytać w nim takie banały, jak to, że do pakowania leków potrzebny jest osobny stół, a leki powinny być przechowywane w warunkach uniemożliwiających dostęp gryzoni.
Nieco zaskakujące wydaje się zobligowanie aptek internetowych do pełnienia dyżuru telefonicznego dla pacjentów nie tylko w godzinach pracy, ale też przez dwie godziny po ustalonej porze dostawy produktu leczniczego. "My i tak pracujemy długo, ale obawiam się, że ten telefon wcale nie będzie służył wyjaśnianiu wątpliwości związanych z przesyłką, lecz stanie się ogólnopolską telefoniczną informacją farmakologiczną - przewiduje Jacek Denkowski, który jednak nie ukrywa, że spodziewał się takich problemów. - Muszą minąć jeszcze dwa, trzy lata, zanim uda się opanować to zamieszanie i dotrze się współpraca między urzędnikami a biznesem".
Poleć znajomemu artykuł |