Farmaceuci szpitalni też chcą podwyżek Data publikacji: 2008-03-05Strajki lekarzy, pielęgniarek, radiologów - reprezentanci wszystkich zawodów medycznych żądają podwyżek wynagrodzeń. O jednej grupie pracowników służby zdrowia nie mówi się głośno - o farmaceutach i technikach farmacji zatrudnionych w szpitalnych aptekach.
To grupa zawodowa, której w wielu polskich szpitalach w ogóle się nie dostrzega i z reguły nie zaprasza też do negocjacji płacowych. Zwłaszcza że w większości szpitali - małych, powiatowych - apteka to jej kierownik i ewentualnie jedna osoba do pomocy, niekoniecznie na etacie.
Cena pracy
Wszystko zależy od dyrekcji danej placówki - mówią sami farmaceuci. Są takie szpitale, gdzie rolę apteki szpitalnej i jej personelu docenia się, i takie, gdzie w ogóle zapomniano o ich istnieniu.
Tak jest w pewnym 300-łóżkowym szpitalu powiatowym na południu Polski. "Właśnie z przyczyn finansowych podjęłam decyzję o rozstaniu się z tą apteką po kilkunastu latach pracy i kilku latach kierowania nią. Czara goryczy się przelała" - powiedziała nam kierownik apteki w tej placówce, prosząc o anonimowość. "Po fali strajków lekarskich i pielęgniarskich przez kilka ostatnich miesięcy pracownicy szpitala dostawali dodatki, z tym, że lekarze - po 1000 złotych miesięcznie, ja - tylko 100 zł. Teraz propozycja wynagrodzenia podstawowego, jaką dostałam jako specjalista farmacji i kierownik apteki, opiewa na około 2,5 tysiąca złotych" - opowiada farmaceutka. - Tymczasem płaca zasadnicza dla lekarza z I stopniem specjalizacji wyniosła w tym szpitalu w styczniu ok. 3,5 tys. zł. Trudno się z tym pogodzić, więc najprawdopodobniej odejdę".
W innym małomiasteczkowym szpitalu kierownik apteki także rozważa złożenie wypowiedzenia: "Mam ponad dwa tysiące złotych pensji. Ordynator w tym szpitalu, o ile się orientuję, zarabia dwa razy więcej. Na wolnym rynku bez trudu znajdę pracę za znacznie większe pieniądze. Żal mi, chciałem nawet robić kolejną specjalizację, ale po co?" - pyta retorycznie kierownik apteki z kilkunastoletnim stażem.
W dużych, wielospecjalistycznych szpitalach sytuacja wygląda z reguły lepiej.
Pensję porównywalną z pensją ordynatora ma np. kierownik apteki w Krakowskim Szpitalu Specjalistycznym im. Jana Pawła II. Pracuje tu pięciu magistrów farmacji i sześciu techników. "Dyrektor docenia naszą pracę, może nawet na równi z pracą lekarzy, ale też nas nie rozpieszcza. Oczekiwania są więc podobne jak w innych szpitalach - farmaceuta z I stopniem specjalizacji powinien mieć pensję odpowiednią do pensji lekarza specjalisty z "jedynką". Oczywiście, przy podobnych wymaganiach. U nas farmaceuta ściśle współpracuje z lekarzem, wychodzi z apteki, sprawuje swoistą formę opieki farmaceutycznej, dbamy o bezpieczeństwo antybiotykoterapii, mamy wiele różnych zadań" - podkreśla Janina Pawłowska, kierownik apteki w Szpitalu im. Jana Pawła II.
W aptece Szpitala Uniwersyteckiego Collegium Medicum UJ w Krakowie pracuje 55 osób, w tym 15 farmaceutów i 22 techników farmacji. To więcej niż na niejednym ze szpitalnych oddziałów. Zarobki farmaceutów, zdaniem kierownika apteki Witolda Juchy, może nie są najgorsze, jednak w stosunku do ilości pracy, jaką ma apteka i stawianych jej wymagań, nie zawsze satysfakcjonują. Szczególnie że noworoczny wzrost pensji zasadniczej wyniósł w aptece średnio tylko 7 proc., nieporównywalnie mniej niż podwyżki dla kadry lekarskiej.
"Do własnej pensji nie mam żadnych zastrzeżeń, ale personel apteki oczekuje podwyżek. Przeciętne wynagrodzenie farmaceuty wynosi u nas 3200 złotych. Technicy zarabiają około dwa tysiące złotych. Kierowałem do dyrekcji postulaty płacowe, lecz na razie pozostają one bez zadowalającej pracowników odpowiedzi" - mówi Witold Jucha.
I w tej aptece wszyscy oczekują zrównania płac z zarobkami lekarzy - farmaceuta ze specjalizacją powinien otrzymywać tyle, ile lekarz specjalista. "Oczywiście, nie wiemy, ile zarabiają nasi "odpowiednicy" w kadrze lekarskiej, jednak wysokość wynagrodzeń, o jakich słyszymy podczas negocjacji "białego szczytu", czyli oczekiwania dwóch średnich krajowych dla specjalisty, to stawka satysfakcjonująca i dla nas" - podkreśla Witold Jucha.
Lista postulatów
W szpitalach postulaty farmaceutów nie zawsze są rozpatrywane z tą samą troską, jaka towarzyszy negocjacjom płacowym z lekarzami. Być może podczas "białego szczytu" głos przedstawicieli aptek szpitalnych zostanie usłyszany. Szacuje się, że we wszystkich polskich szpitalach pracuje około 1000 farmaceutów, więc choć na tle innych grup zawodowych nie jest to liczne grono, nie należy go dłużej lekceważyć.
"Oczywiście praca pracy nierówna. Inny jest zakres obowiązków w małym szpitalu, inny w dużej, wielospecjalistycznej placówce i to trzeba brać pod uwagę. Zgłosiliśmy nasze postulaty, na razie ogólne. Jestem dobrej myśli - chodzi nam o rozwiązania na przyszłość, o to, co znajdzie się w nowych regulacjach prawnych. Wszystkich pracowników szpitali, w tym farmaceutów, należy traktować na tych samych lub zbliżonych zasadach. I mam nadzieję, że tak będzie" - mówi Adam Wąsiewicz, który podczas obrad "białego szczytu reprezentuje Naczelną Radę Aptekarską w zespole ds. wynagrodzeń i spraw pracowniczych.
Janina Pawłowska, która także jest koordynatorem Departamentu Farmacji Szpitalnej Naczelnej Rady Aptekarskiej i członkiem prezydium NRA, wierzy, że farmaceuci szpitalni zaistnieją m.in. w znowelizowanej ustawie o zakładach opieki zdrowotnej: "Dziś jedyny zapis na nasz temat mówi, iż w szpitalach posiadających więcej niż 150 łóżek powinna działać apteka szpitalna. W ustawie Prawo farmaceutyczne przyjęto też zapis, iż w mniejszych placówkach powinien istnieć dział farmacji szpitalnej, ale jest to martwa regulacja, ponieważ nie ma do niej żadnych przepisów wykonawczych. Naczelna Rada Aptekarska zgłosiła swoje postulaty do projektu nowej ustawy o ZOZ-ach. Jesteśmy na początku batalii. Dziś w Polsce farmaceuta szpitalny działa z reguły w całkowitej izolacji. Tymczasem przy ogromnej liczbie leków na rynku korzystanie z naszej wiedzy przez lekarzy jest konieczne. Tylko ścisła współpraca lekarza i farmaceuty może zwiększać bezpieczeństwo terapii i tym samym bezpieczeństwo pacjenta w szpitalu" - podkreśla Janina Pawłowska. A za taką pracę powinno się w szpitalu godziwie zarabiać.
Poleć znajomemu artykuł |