Półka to za mało! Data publikacji: 2008-01-16Nie wiem, kiedy dokładnie będą Państwo to czytać, ale ja piszę w sylwestra. Taki dzień nastraja do obrachunków. Cztery kilogramy na wadze za dużo po Świętach, koniec z nałogami od jutra, więcej czasu dla syna i żony itd... Oczywiście noworoczne postanowienia cechują się przede wszystkim tym, że prawie nic za nimi nie idzie. No - wracają za rok.
Mój mały syn nieco się pochorował, więc odwiedziłem aptekę. Zdarza mi się to dość często, ale rzadko w roli pacjenta. Dodam jeszcze, że niedawno rozmawiałem z moim klientem - zacną i dobrze Państwu znaną firmą farmaceutyczną - o idealnym merchandisingu aptecznym. Wszedłem więc do nowej apteki na moim osiedlu. Oprócz mnie i pani magister nie było tam nikogo. Ponieważ byłem "na fali" profesjonalnych rozważań o ekspozycji materiałów promocyjnych, ułożeniu produktów na półce itp., zlustrowałem aptekę jak tylko się dało.
Po tym przydługim wstępie, przejdę do rzeczy. Koniec 2007 roku to pretekst, aby urządzić mały rachunek sumienia dotyczący tego, co się w Waszych aptekach znajduje, dlaczego i po co?
1. Znalezione przeze mnie ulotki na stole, przy eleganckiej, skórzanej sofie (kilka ulotek wyglądało całkiem nieźle z marketingowego punktu widzenia) są skierowane do tylu różnych grup pacjentów, że właściwie nie da się określić, kto powinien je czytać. Ponieważ w aptece na ogół nie ma dużo ludzi, mało kto przysiada na sofie - raczej osoby starsze, aby trochę odpocząć, może matka z dzieckiem na ręku, może jeszcze ktoś. Nie wiem, ale analizując to, co tam znalazłem, pani magister też nie wie, kto przysiada na sofie, więc kładzie tam wszystko, co zostawią przedstawiciele.
2. Najbardziej wyeksponowana gablota z produktami dermokosmetycznymi należy do firmy, która obdarowała panią magister także ślicznym fartuchem. Produkty te zaliczyłbym do najniższej półki cenowej w tej grupie. Biorąc po uwagę fakt, iż apteka jest nowa, typowo osiedlowa, a osiedle drogie, nawet (przepraszam za tę nieskromność jego mieszkańca) z ambicjami ekskluzywnego, mogę podejrzewać, że produkty tej firmy nie są i nie będą wybierane przez bywalców apteki. Może szkoda tak doskonale wyeksponowanej gabloty, by wśród zamożnych sąsiadów eksponować najtańsze produkty? Ile można by skorzystać, gdyby impuls zakupowy kierował uwagę pacjenta na produkty z segmentu premium?
3. Jak wspomniałem, apteka jest nowa, więc wsparcie firm farmaceutycznych jest na wagę złota. Nie powinno to jednak oznaczać, że zgadzamy się na wszystko, co firmy chcą nam zostawić - każdy rodzaj ekspozytora, baneru, wiszącej, świecącej, migającej i naklejonej na szybę reklamy, kartonowych standów i wątpliwej jakości innych dobrodziejstw spod znaku POS.
Kilka miesięcy temu widziałem, jak apteka była urządzana. Patrzyłem, jak robotnicy wnosili skórzaną sofę i pomyślałem, że całe to przedsięwzięcie jest doskonale przemyślane. Z gustem i z charakterem. Wszystko to jednak umarło pod naporem przedstawicieli i ich "podarunków".
W tym miejscu chcę przeprosić panią magister, że wykorzystałem jej aptekę, aby się pastwić. Niestety, wyjątkiem w Polsce są apteki, w których jest inaczej. Zachęcam więc Państwa, aby jako noworoczne postanowienie przyjąć, iż poważnie Państwo przemyślą, co i jak eksponować. I wiem już, że za rok i tak będziemy wciąż mogli o tym rozmawiać.
Wszystkiego dobrego w roku 2008!
Poleć znajomemu artykuł |