Piątek, 25 maja 2012 r.
Puls Medycyny
Szukaj »
Krajobraz przed bitwą z korupcją
Sekcja: informacje
Data publikacji: 2007-10-24
Inne artykuły:
Obowiązująca od 29 września br. nowelizacja ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, zakazująca m.in. stosowania zróżnicowanych ofert na leki refundowane oraz wprowadzająca ostre sankcje karne za przyjęcie nieuzasadnionej korzyści materialnej spowodowała zamieszanie na rynku dystrybucyjnym i aptecznym.
"Chciałbym usłyszeć, co to znaczy nieuzasadniona korzyść. Chciałbym wiedzieć, co to znaczy, że jak obniżę cenę, to spowoduję większe zużycie leku. Przecież nie ja jestem dysponentem tego leku, tylko lekarz. Według mnie takie zapisy to kompletny bubel prawny" - twierdzi dr farm. Jan Kalinka z Głowna.

Hurtownie wyrównują ceny

Wielu aptekarzy, z którymi rozmawialiśmy zapewnia, że nie ma kłopotów z ciągłością zamówień leków refundowanych, aczkolwiek to, na jakich zasadach składane jest zamówienie, przypomina grę na loterii. Każda hurtownia działa obecnie w inny sposób i apteki muszą dokonywać wielokrotnych korekt i poprawek w fakturach.
Z sondy Pulsu Farmacji wynika, że mimo wstrzymania rabatów i upustów, na tym samym poziomie utrzymały się ceny dla aptek na leki refundowane dostarczane przez Polską Grupę Farmaceutyczną. Łódzka hurtownia obniżyła po prostu swoje ceny. Zdaniem niektórych, spółka tłumacząc ten ruch zmianą prawa, zdobywa w ten sposób nowych klientów.
"Nasza hurtownia ostatecznie zdecydowała się na najbezpieczniejsze wyjście w obecnej sytuacji. Blisko 7 tysiącom aptekarzy, którzy współpracują z naszą hurtownią musimy zapewnić poczucie bezpieczeństwa i pewności, że nasze działania są zgodne z literą prawa. Zrezygnowaliśmy z oferowania upustów i promocji na leki refundowane Rx. Jednocześnie, nie chcąc doprowadzić do wzrostu cen preparatów, zdecydowaliśmy się na ich obniżenie" - potwierdza Michał John, rzecznik prasowy łódzkiego PGF. Jego zdaniem, jest to jednak zabieg typowo techniczny, mający na celu stabilizację sytuacji. ?Nie znaczy to bynajmniej, że zgadzamy się z duchem tej ustawy. Czekamy na wykładnię prawną Ministerstwa Zdrowia" - podkreśla M. John.
"Stare zasady" sprzedaży preparatów leczniczych Rx objętych refundacją utrzymują ACP Pharma i Farmacol.
"Zgodnie z otrzymanymi ekspertyzami prawnymi nowe przepisy nie odnoszą się do normalnych praktyk handlowych, gdyż udzielane rabaty nie są nieuzasadnioną korzyścią majątkową, lecz stanowią wykazywany w księgach przychód apteki. Dlatego też ACP Pharma - po wejściu w życie nowelizacji ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej - nie zaprzestała udzielania aptekom rabatów na leki refundowane" - wyjaśnia Tomasz Kozłowski, dyrektor ds. marketingu ACP Pharma.
Łęczycki Hurtap poinformował z kolei, że preferencyjne ceny utrzyma wyłącznie na leki OTC.

Aptekarze są zdezorientowani

"W polskim prawodawstwie cechą charakterystyczną jest albo brak przepisów wykonawczych, albo niejasność zapisów. W przypadku tej nowelizacji mamy do czynienia z tą drugą sytuacją. Obserwując otoczenie mam wrażenie, że obecną sytuację na rynku można porównać do pokoju, w którym nagle zgasło światło, większość z nas stoi zdezorientowana" - mówi mgr Anna Szczepanik z apteki w Częstochowie.
Bardziej zapobiegliwe apteki zgromadziły we wrześniu spore zapasy leków, na które otrzymały upusty i premie według dotychczasowych zasad. Zwiększonymi zakupami we wrześniu zareagowała także spora grupa zdezorientowanych pacjentów, którzy przewidywali, że nowe przepisy w konsekwencji przełożą się na wyższe ceny leków w aptekach. Można więc szacować, że w poprzednim miesiącu rynek leków odnotował dodatkowy, nieoczekiwany wzrost obrotów.
Jednak w październiku, w obawie przed wysokimi karami i utratą koncesji, większość aptek wycofała się z prowadzonych promocji dla pacjentów. "Na razie musieliśmy zrezygnować ze sprzedaży leków za grosz i dopłat do niektórych medykamentów. Nadal obowiązują u nas rabaty" - mówi Marek Morusiewicz, współwłaściciel kilku aptek w Białymstoku. Sprzedaż leków za 1 grosz czy 1 zł zawiesił także Cefarm Białystok. Utrzymał jednak karty stałego klienta. "Konia z rzędem temu, kto wyjaśni, co jest nieuzasadnioną korzyścią - powtarza pytanie aptekarza z Głowna Sławomir Dudek, dyrektor handlowy Cefarm Białystok. - Problem w tym, że prawnicy nie rozwiali naszych wątpliwości. Ciągle nie ma też jednolitej wykładni tych przepisów przez NFZ, inspekcję farmaceutyczną czy izbę aptekarską".
Według Jerzego Kazimierskiego, prezesa fundacji "Zdrowie Kolejarzy", posiadającej kilka aptek w woj. pomorskim, powstały bałagan na rynku wynika z tego, że uchwalono tylko połowę planowanych zmian w prawie farmaceutycznym. "To tak jakby uchwalono część kodeksu karnego. Efekt - nowe zapisy są niejasne, budzą ogromne kontrowersje i tak naprawdę nikt nie wie, jak się zachować. Zamieszanie jest totalne, a odpowiedzialny jest za to ustawodawca. Oficjalną interpretację nowych przepisów poznamy zapewne dopiero z lektury protokołów pokontrolnych, sporządzonych przez inspektorów nadzoru farmaceutycznego i kontrolerów NFZ, gdy zaczną kontrolować apteki" - twierdzi J. Kazimierski.

Kłopot z przetargami dla szpitali

Skutki nowelizacji zaczęły odczuwać także apteki szpitalne. W związku z wątpliwościami dotyczącymi interpretacji zmian przepisów zakazujących różnicowania cen na leki refundowane, dostawcy leków nie chcą uczestniczyć w nowych przetargach organizowanych przez szpitale. Dadzą upust - czekają ich sankcje karne. Nie dadzą, przegrają z konkurencją, która nie będzie się bała obniżania cen, interpretując niejasne prawo na swoją korzyść. Przedłużenie takiej sytuacji stanowi - w ocenie kierowników aptek SP ZOZ-ów - poważne zagrożenie dla ciągłości zaopatrzenia ich placówek w produkty lecznicze.
"Apteki szpitalne działają tylko w oparciu o ustawę o zamówieniach publicznych. Jeżeli ktoś ją łamie, to podlega absolutnym rygorom tej ustawy. Szpital powinien więc kupować leki tak, jak dotychczas - w oparciu o ustawę o zamówieniach publicznych" - twierdzi wiceminister zdrowia Bolesław Piecha. Nie wyjaśnia to jednak sprawy rabatów.

Konieczna interpretacja przepisów

O wykładnię nowych przepisów Puls Farmacji poprosił Ministerstwo Finansów. Resort kierowany przez Zytę Gilowską odmówił, informując, że nasze pytania powinny trafić do Ministerstwa Zdrowia, bo to ono było autorem propozycji obostrzeń w działalności hurtowni i aptek. Nie pomógł nam także główny inspektor farmaceutyczny. Zofia Ulz tłumaczy, że sprawa cen i marż na leki nie leży w jej kompetencjach i odsyła do Narodowego Funduszu Zdrowia (czytaj wywiad z Zofią Ulz). Ale tam także nie uzyskaliśmy żadnych istotnych dla sprawy informacji. "Do kompetencji NFZ nie należy kontrola obrotu lekami. NFZ jako podmiot zobowiązany do finansowania świadczeń opieki zdrowotnej, jest uprawniony wyłącznie do kontroli prawidłowości realizacji przez apteki recept na leki refundowane i otrzymanej z tego tytułu refundacji" - twierdzi Jolanta Kocjan, rzecznik prasowy NFZ.

Kto źle podpowiadał posłom?

Do czasu oddania tego numeru Pulsu Farmacji do druku Ministerstwo Zdrowia nie odpowiedziało na pytania. Wiceminister zdrowia Bolesław Piecha wyjaśnia jedynie, że "przedmiotem zapisów antykorupcyjnych w ustawie o świadczeniach opieki zdrowotnej są leki refundowane sprzedawane przez apteki ogólnodostępne w łańcuchu: podmiot odpowiedzialny - hurtownik - apteka - pacjent".
"Wiemy, że akcje promocyjne, zwłaszcza te najbardziej skandaliczne, dzięki którym można było wygrać auto, wycieczkę, dostać dodatkowo pieniądze, powodowały przede wszystkim wzmożenie sprzedaży i wzrost obrotu lekiem. Nakręcano w ten sposób sprzedaż tylko po to, żeby ktoś miał z tego jakiś profit" - wyjaśnia B. Piecha. Ale zgadza się, że zapisy art. 63 są nieprecyzyjne. "Mimo naszych usilnych starań zarówno w Sejmie, jak i w Senacie, zrobiono wszystko, żeby ten obraz zaciemnić. Przede wszystkim wprowadzono pojęcie o służbowej zależności i nieuzasadnionej korzyści. Nie wiem, dlaczego tak zadecydowali posłowie, nie wiem, kto im tak podpowiedział. Zapisy proponowane przez nas były jaśniejsze i czytelniejsze w interpretacji. Jako rząd w ostatniej fazie prac sejmowych nie byliśmy w stanie tego obronić" - twierdzi wiceminister zdrowia i dodaje: "Obecnie przygotowujemy naszą interpretację prawną dotyczącą stosowania zapisów antykorupcyjnych przy obrocie lekiem refundowanym. Sądzę, że to kwestia najbliższych dni, bo sprawa jest gorąca. Jednocześnie zdajemy sobie sprawę, że w najbliższym czasie ten artykuł ustawy musi być znowelizowany, żeby był czytelny".
Źle stanowione prawo to kłopot dla wszystkich. Jak pokazuje Raport Pulsu Farmacji, trwa odbijanie piłeczki, kto powinien wyjaśnić sytuację. Rynek i pacjenci obawiający się wzrostu cen leków refundowanych czekają...



  Stopka autorska:
Autor: Urszula Ludwiczak,
Marta Markiewicz,
Ewa Szarkowska

Artykuł opublikowany w numerze: PF 2
Data publikacji: 2007-10-24
  Poleć znajomemu artykuł
email znajomego :
Redakcja         Reklama         Prenumerata         Kontakt         Napisz do nas         Nota prawna    
Artykuł dostępny wyłącznie dla prenumeratorów Artykuł dostępny wyłącznie dla lekarzy