Piątek, 25 maja 2012 r.
Puls Medycyny
Szukaj »
Absolwenci farmacji szukają pracy
Sekcja: Rynek pracy
Data publikacji: 2007-10-03
Inne artykuły:
Nie dla każdego absolwenta wydziału farmaceutycznego praca w polskiej aptece to szczyt marzeń. Ale warunki finansowe oferowane w laboratoriach czy przez uczelnie są w wielu przypadkach jeszcze gorsze niż proponowane przez apteki. A zagranica kusi...
"Ubolewam nad naszą sytuacją, bo wbrew pozorom nie mamy łatwego startu zawodowego. Nie każdy chce pracować w aptece. Brakuje miejsc na specjalizacjach, a stypendia doktoranckie nie należą do najwyższych. Z moich obserwacji wynika, że bardzo często czynnik finansowy jest decydujący i wygrywa z wymarzonym rozwojem kariery zawodowej" - wyjaśnia Patrycja Klimek, przewodnicząca Młodej Farmacji przy Polskim Towarzystwie Farmaceutycznym.
Dla Eweliny Zaremby z V roku farmacji w białostockiej Akademii Medycznej najchętniej widzianym scenariuszem po zakończeniu studiów byłaby praca w jednej z dużych firm farmaceutycznych. "Nie ukrywam, że zastanawiałam się nad pozostaniem na uczelni, ale studia doktoranckie i stypendium w wysokości ok. 1000 zł nie pozwoliłyby mi na przeżycie. Nie dziwi mnie również fakt, że wielu moich kolegów i koleżanek ucieka z województwa podlaskiego, część do dużych miast, natomiast ci najodważniejsi za granicę" - mówi E. Zaremba.
Coraz bardziej widocznym trendem wśród młodych adeptów farmacji jest emigracja. Kraje docelowe to głównie liderzy "starej piętnastki" - Niemcy, Anglia, Belgia, Włochy. Wśród ofert zagranicznych młodzi poszukują również zatrudnienia w krajach skandynawskich oraz USA.
"Za granicą zarabia się o jedno zero więcej miesięcznie i nie jest to bajka. Biorąc pod uwagę to, że utrzymanie jest tylko trochę droższe niż w Polsce, nie dziwią mnie decyzje o wyjazdach. Teraz co najmniej raz na kilka miesięcy otrzymuję oferty pracy z Wielkiej Brytanii i w każdej chwili mogę podpisać kontrakt na 32 tys. funtów rocznie. Na razie jednak za każdym razem odmawiam" - tłumaczy Anna Materna, doktorantka w Akademii Medycznej w Gdańsku.
Część absolwentów farmacji ma świadomość branżowego nasycenia rynku pracy i spodziewa się pogorszenia sytuacji z zatrudnieniem. "W tym roku wynagrodzenia dla młodych pracowników (za pierwszym stołem) wzrosły średnio o ok. 40 proc. Ale rynek pracy jest już nasycony. W porównaniu do poprzednich lat otwierają się tylko pojedyncze apteki. Jednocześnie miesięcznie notujemy likwidację 50-60 aptek w całym kraju" - mówi Andrzej Kowalczyk, ekspert doradztwa personalnego dla branży farmaceutycznej z firmy Baas. Trudno się zatem dziwić, że młodzi farmaceuci już w trakcie ostatniego roku studiów dzwonią do firm rekrutacyjnych i pytają o możliwości znalezienia pracy poza Polską. "Uważam, że jest to podstawowy, zasadniczy błąd systemowy naszego państwa. Chyba nie jesteśmy tak bogaci, by było nas stać na prezenty dla gospodarek innych państw?" - zastanawia się A. Kowalczyk.


Zaspokojone ambicje
Dla Pulsu Farmacji komentuje Anna Materna, lat 25, ubiegłoroczna absolwentka farmacji przemysłowej AM w Warszawie, od 8 miesięcy w Trójmieście, doktorantka na AM w Gdańsku; po pracy na uczelni "dorabia" do stypendium doktoranckiego w aptece:

W trakcie studiów w Warszawie bardzo chciałam zostać na uczelni, by docelowo zająć się pracą naukowo-dydaktyczną. Szczytem moich marzeń była i nadal jest habilitacja i tytuł profesorski. Etat w akademii chciałam połączyć z pracą w wiodącej firmie farmaceutycznej. O aptece nawet nie myślałam.
Niestety, rzeczywistość zweryfikowała moje ambitne plany względem drugiego miejsca zatrudnienia. Na razie nie mam problemów z realizacją swoich marzeń związanych z pracą w świetnym zespole badawczym. Jednak za 1000-złotowe stypendium bardzo ciężko utrzymać się gdziekolwiek. Nie mając wyjścia, zdecydowałam się na pracę w aptece, źle jednak nie trafiłam. Szefowa jest przychylnie nastawiona do mojej pracy naukowej i daje mi możliwości dostosowywania grafika do zajęć na uczelni. Nie zmienia to jednak faktu, że od poniedziałku do piątku siedzę na uczelni (1-2 dni nawet do 7 wieczorem), a potem biegnę do pracy w aptece (godz. 15-21, w soboty 8-21). Ambicje mam zaspokojone, ale czasu na życie prywatne - jak na lekarstwo.
Moje oczekiwania względem rynku pracy są proste. Chciałabym, żeby wynagrodzenia na uczelniach były wyższe, tak by nie trzeba było pracować 13 godzin 6 dni w tygodniu na chleb i mieszkanie. Są to tylko pobożne życzenia, mam bowiem wrażenie, że władze naszego kraju nie chcą inwestować w młodą kadrę naukową, zmuszając nas tym samym do wyjazdu za granicę. Jeszcze trochę i obawiam się, że w polskich aptekach i na uczelniach zatrudniać będziemy fachowców np. zza wschodniej granicy, bo rodzima kadra szkolić będzie farmaceutów w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych.


  Stopka autorska:
Autor: Marta Markiewicz
Artykuł opublikowany w numerze: PF 1
Data publikacji: 2007-10-03
  Poleć znajomemu artykuł
email znajomego :
Redakcja         Reklama         Prenumerata         Kontakt         Napisz do nas         Nota prawna    
Artykuł dostępny wyłącznie dla prenumeratorów Artykuł dostępny wyłącznie dla lekarzy