Piątek, 25 maja 2012 r.
Puls Medycyny
Szukaj »
Strajki niczego nie rozwiązały
Sekcja: informacje
Data publikacji: 2007-09-19
"Uważam, że lekarze przegrali swój protest" - mówi prof. Jacek Hołówka, filozof i etyk z Instytutu Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego.
Uważam, że lekarze przegrali swój protest. Ich jedyne zwycięstwo to ustalenie wyższych wynagrodzeń. Moim zdaniem, sposób negocjowania przez nich warunków pracy był zupełnie nieracjonalny. Gdyby miało się co roku powtarzać, że kilkuprocentowa podwyżka musi wywołać paraliż kilku szpitali, przenoszenie chorych i zawieszenie działalności niektórych placówek medycznych, to byłaby to bardzo niebezpieczna i najbardziej anarchistyczna metoda dochodzenia do nowych rozwiązań, jaką można sobie wyobrazić.
Uważam, że lekarze odnieśliby zwycięstwo, gdyby walczyli o zmiany systemowe, a nie tylko o pieniądze. Strajki lekarskie, w których walczono tylko o podwyżki, niczego nie rozwiązały. Konflikt został przeniesiony w przyszłość. Lekarze mają złudną nadzieję, że otrzymają więcej pieniędzy, ale żadnych istotnych zmian nie będzie. Nie sądzę, żeby rezygnowali z drugiego czy z trzeciego etatu. Nie sądzę, żeby można było uzyskać właściwe wynagrodzenie, proporcjonalne do wykształcenia, odpowiedzialności moralnej i zawodowej, a także bardzo niestabilnego trybu pracy, na który przedstawiciele tego zawodu są narażeni.
Ja nie mam wątpliwości, że lekarze są za nisko opłacani. I wszyscy się z tym zgadzają. Spór dotyczy tego, w jaki sposób zmienić system, żeby mogli być opłacani lepiej. Obecnie obiecuje się wszystkim pacjentom pełną opiekę medyczną bez względu na koszty z tym związane. Ani Narodowy Fundusz Zdrowia, ani budżet państwa nie są w stanie tych obietnic spełnić. System od samego początku działa więc w sposób dysfunkcjonalny. Szukając sposobów na obniżenie kosztów działania medycyny, najczęściej dławi się poziom wynagrodzeń lekarzy i pielęgniarek. To jest rozwiązanie systemowo bezsensowne. Moim zdaniem, należałoby doprowadzić do zrównoważenia popytu i podaży w medycynie. W tej chwili sytuacja w ochronie zdrowia wygląda tak, jak w jakimś kinie, gdzie sprzedawano dwa razy więcej biletów niż jest miejsc na sali, a nadto miejsca są nienumerowane i nie wiadomo, komu się należą. Powstają kłótnie i bezsensowne spory.
Według mnie, lekarze powinni bardziej zdecydowanie domagać się zmian systemowych: dodatkowych, dobrowolnych ubezpieczeń, które pozwoliłyby osobom dbającym o swoje zdrowie uzyskać wyższy poziom opieki, a pozostałe skazywałyby na leczenie ratunkowe, tak jak dotąd opłacane przez NFZ. Zmiany systemowe są jednak niepopularne wśród części lekarzy, dlatego że niektórzy z nich korzystają z obecnej sytuacji, bo mogą wprowadzać swój własny - każdy z nich prywatny - system kontaktowania się z pacjentami i obsługiwania ich. A część pacjentów to bardzo lubi.
Przede wszystkim jednak poważne zmiany są niechętnie widziane przez polityków. Każdy polityk, który wystąpiłby z propozycją reformy systemu, musi odpowiedzieć na pytanie, kto za to zapłaci. I odpowiedź jest również oczywista: częściowo muszą za to zapłacić pacjenci. Taki polityk natychmiast jest przegrany. Ciągle więc stosuje się tę samą prostą zasadę: komuś zabierzemy, a lekarzom damy trochę więcej. To jest bezsensowne, taki system przestaje reagować na istotne bodźce płynące od klientów i rynku. System musi być elastyczny i funkcjonalny w tym sensie, żeby dobry lekarz otrzymywał więcej pieniędzy niż marny medyk. Nasz wewnętrzny polski system zdrowia nie potrafi odróżnić dobrego lekarza od złego.

  Stopka autorska:
Autor: Jacek Hołówka,
filozof i etyk z Instytutu Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego

Artykuł opublikowany w numerze: 14 (157)
Data publikacji: 2007-09-19
  Poleć znajomemu artykuł
email znajomego :
Redakcja         Reklama         Prenumerata         Kontakt         Napisz do nas         Nota prawna    
Artykuł dostępny wyłącznie dla prenumeratorów Artykuł dostępny wyłącznie dla lekarzy