Piątek, 25 maja 2012 r.
Puls Medycyny
Szukaj »
Ziobro pewny dowodów CBA
Sekcja: informacje
Data publikacji: 2007-02-28
Inne artykuły:
Minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro 21 lutego br. spotkał się w obecności ministra zdrowia z lekarzami, dyrektorami jednostek badawczo-rozwojowych, rektorami uczelni medycznych i przedstawicielami izb lekarskich zaniepokojonych formą zatrzymania kardiochirurga Mirosława G. Spotkanie było zamknięte dla prasy.
Na konferencji zorganizowanej po spotkaniu, Konstanty Radziwiłł, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej, powiedział, że choć jest zwolennikiem zasady "zero tolerancji" dla zła w środowisku lekarskim, prosi polityków i media o umiar w tworzeniu, jak to nazwał, spektaklu z zatrzymań lekarzy. "Apeluję o umiar w stawianiu zarzutów, jeśli nie są udokumentowane, aby nie kalać całego środowiska" - powiedział K. Radziwiłł. Według prof. Bohdana Maruszewskiego, prezesa Klubu Kardiochirurgów Polskich, spektakularne ujawnienie afery korupcyjnej w warszawskim szpitalu MSWiA ma swoje skutki uboczne. "Tego typu kampania medialna narusza relację pacjent-lekarz - uważa B. Maruszewski. - Być może przez miesiące, a może lata będziemy musieli odrabiać to, co się wydarzyło. Dlatego wystąpiłem z wnioskiem do ministra, aby unikać zatrzymań na terenie szpitali".
Funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego 13 lutego br. zatrzymali w miejscu pracy Mirosława G., znanego transplantologa, ordynatora oddziału kardiochirurgii w warszawskim szpitalu MSWiA. Za zgodą sądu został tymczasowo aresztowany. Prokuratura stawia mu zarzuty zabójstwa pacjenta, łapówkarstwa i znęcania się nad personelem. Badane są także doniesienia o korupcji, do której miało dochodzić, gdy kardiochirurg pracował w Krakowie. "Roztaczający aurę wirtuoza chirurgii, jest bezwzględnym, cynicznym łapówkarzem" - powiedział na konferencji prasowej zorganizowanej w dzień po zatrzymaniu kardiochirurga szef CBA Mariusz Kamiński. "To było cyniczne wykorzystywanie ludzkich uczuć, aby żądać pieniędzy. Dowody, które zgromadziła CBA są wstrząsające" - dodał towarzyszący szefowi CBA Zbigniew Ziobro. Adwokat podejrzanego, Magdalena Bentkowska-Kiczor, uważa jednak, że zarzuty sformułowane przez ministra sprawiedliwości i szefa CBA są mocno przesadzone.
21 lutego br. Z. Ziobro podtrzymał swą opinię, że niezwykle mocna wymowa dowodów, które CBA zebrało w sprawie kardiochirurga, usprawiedliwia dotychczasowe postępowanie funkcjonariuszy wymiaru sprawiedliwości. "Postawienie zarzutu zabójstwa jest uprawdopodobnieniem, które będzie weryfikowane w drodze postępowania karnego - przyznał Z. Ziobro. - Może być najwyżej zmodyfikowany na zarzut nieumyślnego zabójstwa". Jego zdaniem, nie ma jednak w Polsce sprawy lepiej udokumentowanej w sferze nadużyć od tej w szpitalu MSWiA. Prowadzono ją od grudnia 2006 r. Przesłuchano kilkuset pacjentów i kilkudziesięciu pracowników szpitala. "Kulisy tej sprawy ujrzą kiedyś światło dzienne. Te fakty będą wstrząsem, także dla środowiska lekarskiego" - powiedział Z. Ziobro.
Na stawiane CBA zarzuty skompromitowania całego środowiska lekarskiego minister odpowiedział, że wizerunek środowiska nie może być stawiany ponad interes pacjentów, którym ono służy. "Ten jeden przypadek nie może oczywiście rzutować na obraz całego środowiska - argumentował minister sprawiedliowści. - Nie może być jednak tak, że sprawy wizerunkowe stoją na przeszkodzie pracy organów wymiaru sprawiedliwości. Najlepszy lekarz czy prawnik, który bierze łapówkę, przestaje nim być i staje się przestępcą".

Zmiatanie złych spraw pod dywan niszczy prestiż zawodu lekarza

Adam Sandauer, prezes Stowarzyszenia Pacjentów Primum Non Nocere:
Dobrze, że afera została ujawniona i świetnie, że zrobiła to grupa młodych lekarzy. To światełko w tunelu. To, co się stało, jest ewidentnym powiedzeniem "nie" temu skostniałemu systemowi cechowemu, od którego są uzależnieni młodzi lekarze. Należy się cieszyć, że ta informacja wyszła ze środowiska lekarskiego i pogratulować lekarzom, którzy się na to zdecydowali. To zawód, który powinien stać na piedestale, a zmiatanie złych spraw pod dywan niszczy ten prestiż. W interesie całego społeczeństwa leży odbudowanie tego prestiżu.

Eliminacja korupcji to kwestia zmiany pokoleniowej

Marcin Grabowski, 30 lat, lekarz:
Należę do młodego pokolenia lekarzy, które przede wszystkim zainteresowane jest tym, aby móc pracować, robić to jak najlepiej i otrzymywać za to godziwe wynagrodzenie. Nie jest prawdą, że młody lekarz jest gorszy i nic od niego nie zależy. Często z chęci bycia ekspertem w swojej dziedzinie wkładamy dużo wysiłku i poświęcamy ogromną ilość czasu - nawet kosztem rodziny - by być dobrym lekarzem. Lekarze w mojej grupie wiekowej samodzielnie dyżurują, sami przeprowadzają zabiegi i operacje, prowadzą pacjentów od przyjęcia do wypisu i podejmują decyzje, czerpiąc z tego - mimo ciągle niskiego wynagrodzenia - dużą satysfakcję. Dlatego pozbawieni są skłonności do zachowań korupcyjnych. Istnienie lub brak korupcji to również kwestia zmiany pokoleniowej pacjentów, zmian w ogóle w sposobie myślenia.
Trzeba mieć kategoryczną postawę negującą i odrzucającą przyjmowanie "łapówek". Uczciwość to cecha, którą wynosi się także z domu, ze sposobu wychowania, cecha, którą człowiek albo ma, albo nie. Wierzę, że problem korupcji w środowisku lekarskim zniknie. Mam nadzieję, że wkrótce zarobki lekarzy będą odzwierciedlać ogromny wysiłek, który wkładamy w naszą pracę. Wydaje mi się, że problem korupcji bardziej istnieje w odczuciu społecznym niż w praktyce. Sondaże na temat korupcji są dla naszego środowiska krzywdzące.

  Stopka autorska:
Autor: Anna Gwozdowska

Artykuł opublikowany w numerze: 4 (147)
Data publikacji: 2007-02-28
  Poleć znajomemu artykuł
email znajomego :
Redakcja         Reklama         Prenumerata         Kontakt         Napisz do nas         Nota prawna    
Artykuł dostępny wyłącznie dla prenumeratorów Artykuł dostępny wyłącznie dla lekarzy