Pomyłka przy wydaniu leku może się zdarzyć Data publikacji: 2007-02-14Liczba skarg na pomyłki farmaceutów, które docierają do rzecznika odpowiedzialności zawodowej Dolnośląskiej Izby Aptekarskiej od kilku lat utrzymuje się na stałym poziomie. "Nie więcej niż dziesięć w ciągu roku. W 2006 roku było dokładnie siedem spraw, w dwóch przypadkach rzecznik odmówił wszczęcia postępowania, w jednym umorzył postępowanie, a cztery sprawy skierował do sądu. Nasz sąd w ostatnich latach nie ukarał żadnego farmaceuty odebraniem prawa wykonywania zawodu. Przedtem były cztery takie sprawy, najdłużej odebrano prawo wykonywania zawodu na dwa lata. Z jednej strony może nie jest to dużo, ale w kilkukrotnie większej Dolnośląskiej Izbie Lekarskiej, z którą sąsiadujemy, przez te wszystkie lata nie odebrano żadnemu lekarzowi prawa wykonywania zawodu. Nasze postępowanie było więc ostre, ale przyniosło zamierzony efekt, ponieważ nasi aptekarze bardziej uważają i liczba skarg na nich jest niewielka. Przykład zawsze działa najlepiej" - mówi Joanna Piątkowska, prezes Dolnośląskiej Okręgowej Rady Aptekarskiej.
W razie stwierdzenia błędu aptekarze sami próbują dotrzeć do pacjenta, któremu wydano zły lek. Mając jego dane osobowe i adres, nie jest to zwykle trudne. Gdy to się nie powiedzie, farmaceuci zwracają się o pomoc do lekarzy. Zwykle proszą pacjenta o odniesienie leku do apteki, często jednak sami jadą do niego wymienić preparat.
W sądzie Dolnośląskiej Izby Aptekarskiej znajdują się obecnie dwie sprawy o wydanie leków przeterminowanych, jedna o wydanie leków bez recepty, niepoinformowanie o zmianie godzin pracy apteki, wydanie złego preparatu.
"Przypadkiem, który najbardziej zbulwersował w ostatnim czasie opinię publiczną na Dolnym ląsku, było wydanie w aptece w Lubinie leku recepturowego przeznaczonego dla innego pacjenta, w wyniku czego dziecko trafiło w szpitala. Błąd popełnił technik farmacji, ale trzeba pamiętać, że w takich przypadkach odpowiedzialność spoczywa na kierowniku apteki. Receptą na uniknięcie takich i innych błędów jest ścisłe przestrzeganie w aptece procedur i sprawdzanie po kilka razy co i komu się wydaje" - mówi Joanna Piątkowska.
Poleć znajomemu artykuł |