Sprzęt rehabilitacyjny w aptece Data publikacji: 2007-02-14Rynek apteczny, zwłaszcza w dużych miastach jest nasycony. Co zrobić, by zwiększyć zyski apteki, gdy działania marketingowe przestały przynosić efekty? Skutecznym sposobem może być poszerzenie asortymentu poza typowy zakres sprzedaży. Mgr Jacek Ciaciura jest właścicielem apteki w samym centrum Wrocławia przy pl. Nowy Targ. W odległości piętnastu minut idąc wolnym krokiem znajduje się ponad dziesięć aptek podobnych do jego. Rywalizacja o klienta jest tutaj ostra, każda apteka oferuje promocje cenowe, często do zakupów dodawane są drobiazgi, np. pojemniczki na leki, próbki kosmetyków, bezpłatnie mierzy się wagę ciała, ciśnienie, wyodrębnia się działy samoobsługowe etc.
"Wydawaliśmy bezpłatnie własną gazetkę, w której umieszczaliśmy własne teksty o tematyce medycznej, porady, wcale nie o charakterze reklamowym. Na naszej stronie internetowej cały czas podajemy ceny leków, pokazujemy, które odpowiedniki są tańsze. To i wiele innych działań prowadzimy po to, by związać pacjenta z sobą, bo zadowolony z opieki farmaceutycznej z pewnością powróci do nas. Rynek nie jest jednak z gumy i ma pewne granice sprzedaży, których pomimo intensywnych i często kosztownych działań promocyjnych, nie jesteśmy w stanie przesunąć. Skoro tak, to pomyślałem, że trzeba stworzyć sobie dodatkowy, zupełnie nowy rynek zbytu" - mówi Jacek Ciaciura z Apteki McCoy's we Wrocławiu.
Właściciel postanowił w ubiegłym roku poszerzyć asortyment apteki o sprzęt rehabilitacyjny, który byłby refundowany przez Narodowy Fundusz Zdrowia.
"Zwykle jeśli w aptece znajduje się sprzęt rehabilitacyjny, to jest on drobny i pacjent płaci za niego pełną cenę. Postanowiłem spróbować sprzedawać sprzęt rehabilitacyjny na podobnych zasadach jak specjalistyczne sklepy, bo zgodnie z przepisami aptekarz ma do tego prawo. Naszym atutem w rywalizacji ze sklepami jest z pewnością lepszy i częstszy kontakt z większą liczbą potencjalnych pacjentów. Minusem był brak doświadczenia oraz to, że nie wykonujemy sprzętu na miarę. Okazało się jednak, że nie jest to wielki problem, bo asortyment gotowego sprzętu jest szeroki, a klientów z miesiąca na miesiąc więcej. Sprzedajemy w ten sposób m.in. stabilizatory, kołnierze, pasy, gorsety, wózki inwalidzkie, kule i wiele innych rzeczy" - mówi Jacek Ciaciura.
Aby przystosować aptekę do takiej sprzedaży, wygospodarowano jedno pomieszczenie, w którym pacjent może w spokoju wybrać i przymierzyć sprzęt rehabilitacyjny. Został on też wyeksponowany. W zakresie sprzedaży sprzętu rehabilitacyjnego przeszkolono również personel apteki.
"Większość moich kolegów aptekarzy uważa, że to gra nie warta świeczki. Dla mnie to dobrze, bo mam mniej rywali. Zapewniam jednak, że jest to naprawdę bardzo wdzięczna branża, w której marże są wysokie, a liczba klientów coraz większa. Problemem może być spełnienie warunków NFZ. Chcąc sprzedawać pełen zakres asortymentu rehabilitacyjnego, musieliśmy m.in. podpisać umowę z lekarzem ortopedą. Myślę jednak, że są to trudności do przezwyciężenia, zwłaszcza że jako farmaceuci spotykamy się na co dzień z wymaganiami i procedurami NFZ" - mówi Jacek Ciaciura.
Poleć znajomemu artykuł |