Piątek, 25 maja 2012 r.
Puls Medycyny
Szukaj »
Przedstawiciel w aptece, czyli co wolno wojewodzie...
Data publikacji: 2007-01-17
W moim poprzednim komentarzu do Pulsu Farmacji wyraziłem opinię, że wprowadzenie kodeksów etyki firm farmaceutycznych nie naprawiło sytuacji tak jak moglibyśmy tego oczekiwać. Głównym tego powodem jest fakt, że różne firmy czy grupy firm mają różne kodeksy, więc coś, co w przypadku niektórych nie jest etyczne, zdaniem innych - uchodzi.
Nie nadaję sobie prawa do moralizowania, ale też mam swój własny pogląd na jakość współpracy pomiędzy firmą farmaceutyczną a środowiskiem aptekarskim czy lekarskim. Podstawowa rola przedstawiciela to rola informacyjna. Dotyczy to zwłaszcza przedstawicieli zajmujących się promocją preparatów przepisywanych przez lekarza na receptę. Rozważmy więc te aspekty, które dotyczą pracy przedstawicieli Rx.
W dużym uproszczeniu możemy powiedzieć, iż wsparcie informacją o leku, mechanizmach i efektach jego działania, tolerancji czy choćby środkach ostrożności, ale bez ingerencji w kompetencje lekarza jest działaniem etycznym. Jeśli przedstawiciel firmy generycznej informuje farmaceutę o leku biorównoważnym, zawierającym tę samą substancję czynną, ale tańszym, wpisuje się wręcz w ustawowe działania o konieczności poinformowania pacjenta o takiej możliwości. Jednak gdy w jakikolwiek sposób próbuje "nakłonić" farmaceutę, by ten wbrew woli lekarza zamienił lek oryginalny na preparat generyczny, pojawiają się wątpliwości. Pacjent ma prawo wiedzieć, że może otrzymać tańszy odpowiednik, ale wówczas sam może zdecydować. Oczywiście pacjent często podda się opinii farmaceuty i przystanie na zamianę, jeśli będzie przez niego do zamiany zachęcany. A farmaceuta będzie zachęcał, jeśli przedstawiciel w sposób nieetyczny spróbuje wpłynąć na jego działania. "Sposób nieetyczny", jak to nazwałem, to wszelakiego rodzaju prezenty, upominki, a nawet "faktury marketingowe", czyli metoda zwracania aptekom części poniesionych kosztów. Te same "faktury marketingowe" mogą być narzędziem pozwalającym obniżyć cenę leku, a więc działaniem z korzyścią dla pacjenta. Niestety, może się to okazać na przykład łamaniem polityki refundacyjnej państwa albo nieuczciwą konkurencją.
W korzystaniu przez firmy farmaceutyczne z "narzędzi" nic nie jest takie proste, jakby się mogło wydawać. Farmaceuci pytani o opinię, wzruszają ramionami, a firmy szukają nowych pomysłów. Mam jednak pomysł, jak tę sytuację uprościć. Jeśli lekarz wypisując receptę, a farmaceuta ją realizując, będą myśleć o efekcie terapeutycznym i dobru pacjenta, żadne działania nieetyczne nie będą miały racji bytu. Efekt terapeutyczny uzyskamy wtedy, gdy pacjenta stać na leki i będzie z nich korzystał. Jednak ani lekarz, ani farmaceuta nie powinni za pacjenta decydować o tym, czy go na to stać, czy nie. Moja babcia zawsze mawiała, że jest zbyt biedna, by kupować byle co. Fachowcy więc niech podejmują decyzje terapeutyczne, a pacjent finansowe. Ta konsekwencja z kolei wymusi na przedstawicielach rzetelne, merytoryczne i profesjonalne przygotowanie oraz działanie. Wówczas i lekarze, i farmaceuci będą mieli szansę poczuć, że przedstawiciel naprawdę im się do czegoś przydaje, że bywa pomocny, a nie wtrąca się do ich pracy. Proszę mi wierzyć, że w wielu firmach farmaceutycznych taka rola przedstawiciela jest kluczowym celem strategicznym i z wieloma firmami pracujemy nad taką właśnie postawą i przygotowaniem.


  Stopka autorska:
Autor: Zbigniew Kowalski
Autor jest partnerem firmy Chiltern Consultancy


Artykuł opublikowany w numerze: 1 (144)
Data publikacji: 2007-01-17
  Poleć znajomemu artykuł
email znajomego :
Redakcja         Reklama         Prenumerata         Kontakt         Napisz do nas         Nota prawna    
Artykuł dostępny wyłącznie dla prenumeratorów Artykuł dostępny wyłącznie dla lekarzy