"Z informacji przekazanych nam przez hurtowników wynika, że producenci leków stosują różne ograniczenia w sprzedaży swoich produktów. Na przykład wprowadzają minimalny poziom zamówień na nie lub określają maksymalne limity sprzedaży poszczególnych marek dla dystrybutorów. Zdarzają się też przypadki udzielania wyłączności na sprzedaż danego leku wybranym dystrybutorom" - mówi Urszula Dubejko z Departamentu Analiz Rynku Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
Raport UOKIK o sytuacji na rynku leków został upubliczniony w grudniu 2006 r. wraz z informacją, że prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów wszczął postępowanie wyjaśniające. Dlaczego?
- To było typowe badanie rynku, które przeprowadziliśmy w marcu i kwietniu 2005 r. na grupie wybranych hurtowników leków. Przedsiębiorcy, oprócz odpowiedzi na zadane pytania ankietowe, mieli możliwość przedstawienia dodatkowych uwag na temat nieprawidłowości, jakie - ich zdaniem - mogą zagrażać konkurencji na rynku. Nasze badanie dotyczyło rynku hurtowego. Tymczasem otrzymaliśmy dużo niepokojących informacji, które wskazywały też na pewne zagrożenia na poziomie produkcji i sprzedaży detalicznej w aptekach. Prezes Urzędu uznał więc, że trzeba to sprawdzić i wszczął postępowanie wyjaśniające.
Co konkretnie sprawdzacie?
- Interesują nas relacje między producentami leków a odbiorcami, w szczególności największymi hurtownikami. Z informacji przekazanych nam przez hurtowników wynika bowiem, że producenci stosują różne ograniczenia w sprzedaży swoich produktów. Na przykład wprowadzają minimalny poziom zamówień na nie. Takie działanie dyskryminuje mniejszych hurtowników, którzy nie są w stanie jednorazowo zrobić zakupów na określoną kwotę i muszą odkupywać leki tego producenta od większych hurtowników. Zdarzają się przypadki wprowadzania maksymalnych limitów sprzedaży poszczególnych marek dla dystrybutorów, a także udzielania wyłączności na sprzedaż danego leku wybranym dystrybutorom.
Ale przecież mamy wolny rynek i każdy producent może dowolnie decydować, komu sprzeda swój produkt.
- Przedsiębiorca duży i bardzo duży może sobie wybierać odbiorców, pod warunkiem, że jest konkurencja na rynku. Jeśli jednak odbiorcy nie mogą zwrócić się bezpośrednio do producenta, tylko muszą to robić przez hurtownika, który ma wyłączność, to już taka sytuacja nie jest właściwa. I właśnie sprawdzamy, czy takie działania mają miejsce. Poza tym wszelkie ograniczenia podmiotowe czy wartościowe są niebezpieczne, szczególnie w dostawach leków markowych, które nie mają na rynku żadnego odpowiednika i ich producenci są monopolistami. Tego typu praktyki są niedozwolone w świetle prawa ochrony konkurencji i będziemy je ścigać.
Z raportu wynika, że pogłębia się w Polsce proces koncentracji sektora hurtowego. Mimo dużej liczby hurtowników, 60 proc. sprzedaży leków generuje zaledwie 5 podmiotów.
- Koncentracja ta jest do pewnego stopnia nieunikniona. Wszędzie na świecie małe, lokalne hurtownie łączą się, tworząc większe przedsiębiorstwa. Jeśli porównamy nasz rynek do rynków starej UE, to w Polsce nadal mamy do czynienia z rozdrobnionym hurtem. A zatem jest jeszcze rezerwa. Dlatego, naszym zdaniem, nie jest to główny, ale ważny problem i trzeba go monitorować. Prezes UOKiK ma narzędzia, żeby to robić.
Jednym z wniosków raportu jest teza, że działania podejmowane przez samorząd aptekarski mogą stanowić zagrożenie dla konkurencji.
- Naszym zdaniem, na rynku detalicznym można zaobserwować pewne tendencje do ograniczenia konkurencji przez związki i samorządy aptekarskie. Organizacje te stoją na stanowisku, iż konkurencja na rynku detalicznym powinna być ograniczona ze względu na specyfikę rynku i dlatego są przeciwne stosowaniu konkurencji cenowej i działaniom promocyjnym aptek. Podejmowały nawet próby nacisku na hurtownie, aby nie zaopatrywały aptek, które prowadzą takie promocje, a to już była - naszym zdaniem - niebezpieczna ingerencja.
Aptekarze twierdzą, że muszą bronić się przed nieuczciwą konkurencją.
- Aptekarze, tak jak i przedstawiciele innych zawodów, muszą zaakceptować, że konkurencja powinna być na rynku i wiele z tych zachowań, które oceniają dziś jako nieuczciwą konkurencję, wcale taką nieuczciwą konkurencją nie jest. To po prostu jest wolna gra rynkowa, którą trzeba wreszcie zaakceptować. Jeszcze do niedawna aptekarze stosowali wyłącznie maksymalne marże urzędowe na leki refundowane, choć prawnie nie była zakazana sprzedaż poniżej tej wartości. Elastyczne stosowanie marż jest jak najbardziej dopuszczalne i zgodne z prawem.
Wnioski z raportu znalazły też odzwierciedlenie w uwagach UOKiK do projektu nowelizacji prawa farmaceutycznego.
- Jeden z przepisów projektu zakłada wprowadzenie tzw. geografii aptek. Naszym zdaniem, ograniczanie liczby aptek i punktów aptecznych działających na danym terytorium jest najgorszym z możliwych narzędzi regulacji rynku. Prowadzi bowiem do ograniczenia wolnej konkurencji. Młodzi aptekarze będą mieli szczególnie utrudnione wejście na rynek. Naruszony mógłby zostać także interes pacjentów, którzy byliby skazani na wysokie ceny leków ze względu na ograniczenie wyboru apteki. Jeśli w słabo zaludnionej okolicy będzie tylko jedna apteka, to nie będzie miała ona żadnej motywacji, by podnosić jakość usług i obniżać ceny.