Liczę na stanowczą postawę firm Data publikacji: 2006-06-07Zakres możliwości marketingowych firm farmaceutycznych w Polsce definiuje prawo farmaceutyczne. Oczywiście, można zastanawiać się, czy czegoś w nim jeszcze nie dopisać. Aczkolwiek jeśli nie ma woli przestrzegania prawa, kolejne zapisy niewiele tu zmienią. Szansę na poprawę sytuacji widziałbym raczej w zwiększającej się wrażliwości społecznej na różnego rodzaju nieetyczne zachowania. Duża jest też rola mediów i środowisk zawodowych. Ludzie powinni w końcu szczerze sobie powiedzieć, na co się zgadzają, a czego nie będą akceptować.
Firmy farmaceutyczne też mają coś do zrobienia. Cieszy fakt, że przyjęły kodeks etyczny, bo zgadzając się na pewne samoograniczenie w zakresie marketingu, firmy w sposób naturalny wzajemnie się kontrolują. A to oznacza, że jeśli dowiedzą się o jakimś nie fair postępowaniu konkurenta, to odpowiednio to nagłaśniają. Niewykluczone, że przypadek Roche jest właśnie tego przykładem i prawdę mówiąc, nie upatrywałbym w tym niczego złego.
Ogromnie liczę na stanowczą postawę firm i ich ład korporacyjny, czyli wewnętrzną politykę firmy bynajmniej nie prawem wymuszoną. Ten ład może oczywiście umożliwiać, a nawet promować zachowania nieetyczne i korupcyjne, ale może także hamować takie działania i to zależy już od zarządu firmy. Wyobraźmy sobie, że istnieją ostre regulacje prawne, a mimo to jest przyzwolenie zarządu, żeby marketing był bardzo ostry, przekraczający granice dobrego smaku, i wtedy wymyśla się tzw. metody obejścia. Ale istnieje też inna opcja, kiedy prawo nie reguluje wszystkiego do końca, natomiast zarząd firmy z jakichś powodów nie chce uczestniczyć w akcjach marketingowych, które mogą być źle postrzegane. Jestem przekonany, że jeśli zarząd firmy będzie dobrze zmotywowany, na przykład utrzymaniem dobrej opinii o swojej firmie na rynku, będzie sam hamować pewne działania nieetyczne, bez konieczności wprowadzania regulacji zewnętrznych.
Mam nadzieję, że także lekarze zaczną w miarę szczerze ze sobą rozmawiać na temat korupcji. Aczkolwiek takie transakcje zawsze odbywają się w zaciszu gabinetów. Zmiana obecnych postaw, samooczyszczenie się środowiska wydaje się możliwe jedynie w przypadku establishmentu. Profesorowie, lekarze o znanych nazwiskach powinni mieć większe zahamowania przed skorzystaniem z bardzo spektakularnych korzyści, bo mają zbyt dużo do stracenia. Nie liczyłbym jednak, że z dnia na dzień lekarze zaczną odmawiać przyjęcia prezentów w postaci torby czy parasola.
Poleć znajomemu artykuł |