Niedopałek papierosa był przyczyną groźnego pożaru, jaki na początku roku wybuchł w Szpitalu Śląskim w Cieszynie na Oddziale Gruźlicy i Chorób Płuc. Pięć osób zostało poszkodowanych, trzydzieści ewakuowanych. Kilka miesięcy później, w sierpniu, w jednym z pawilonów tego samego szpitala znów pojawiły się płomienie. W placówce obowiązuje zakaz palenia...

Ustawa antynikotynowa weszła w życie w listopadzie 2010 r. Zakazuje ona tworzenia wydzielonych miejsc dla palaczy na terenie wszystkich placówek ochrony zdrowia. Najwięcej problemów z przestrzeganiem tego zakazu mają szpitale. Wprawdzie na budynkach i w pomieszczeniach pojawiły się informacje o zakazie palenia, ale pacjenci nagminnie łamią przepisy, paląc ukradkiem w toaletach lub na zewnątrz szpitala. Lecznica w Cieszynie boleśnie przekonała się, że robią to nawet po kryjomu w salach chorych.
Bezsilni dyrektorzy?
„U nas nie było tak niebezpiecznej sytuacji jak zagrożenie pożarem, ale problem rzeczywiście jest, bo znajdujemy niedopałki, co oznacza, że pacjenci palą po kryjomu. I zawsze jest obawa, żeby ktoś nie wpadł na pomysł palenia ukradkiem w pomieszczeniu zamkniętym” — przyznaje Wojciech Szeląg, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Psychiatrycznego w Złotoryi. Jego zdaniem, ścisła kontrola w placówkach psychiatrycznych, gdzie są oddziały otwarte, jest bardzo kłopotliwa. „Trudno sobie wyobrazić, żebyśmy pilnowali każdego pacjenta i rewidowali odwiedzającą go rodzinę” — dodaje dyr. Szeląg.
Cały artykuł na ten temat znajduje się w Pulsie Medycyny nr 13 (234).
AKTUALNA OFERTA PRENUMERATY PULSU MEDYCYNY
Czytaj również:
Czy jesteśmy jacyś inni?! Prof. Witold Zatoński, Zakład Epidemiologii i Prewencji Nowotworów, Centrum Onkologii w Warszawie
Niewydolność serca to nowa epidemia kardiologiczna