W Nowym Sączu rozpoczął się proces przeciwko pięciu lekarzom oskarżonym o nieumyślne narażenie człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia. Sprawa dotyczy głośnego w 2008 roku wypadku 12-letniego chłopca przygniecionego na boisku metalową bramką.

Dziecko, z ciężkimi urazami w obrębie klatki piersiowej, ze Szczawnika trafiło najpierw do oddalonego o kilkanaście kilometrów Szpitala w Krynicy, gdzie jednak postanowiono przetransportować je dalej - do Nowego Sącza. Chłopca wieziono karetką, po drodze przenosząc go z jednego ambulansu do innego. Zmarł po kilku godzinach od wypadku.
W sprawie oskarżono czterech lekarzy z krynickiego szpitala oraz jednego z pogotowia ratunkowego. Przeciwko nim wypowiedzieli się biegli z Wrocławia, twierdząc m.in., iż u dziecka, mimo prawidłowej diagnozy, w Krynicy nie wykonano koniecznego w tym przypadku zabiegu odbarczenia.
Oskarżeni nie przyznają się do winy. W pierwszym dniu procesu, który zdaniem prawników może trwać nawet kilka lat, dla ochrony tajemnicy lekarskiej i dóbr osobistych lekarzy postanowiono, iż będzie się on toczył za zamkniętymi drzwiami.