
Onkologia jest dziedziną, która wiedzie prym w innowacjach. Bardzo cieszą mnie doniesienia o nowych celowanych lekach, technikach radioterapii, coraz większej automatyzacji operacji onkologicznych. Szkoda jednak, że w tym triumfalnym pochodzie nauki często zapomina się o pacjencie jako o człowieku. Zazwyczaj traktuje się go jako przypadek medyczny lub „dostarczyciela” danych do wyliczeń statystycznych. Takie podejście jest obecne zarówno w małych, jak i renomowanych ośrodkach leczniczych. Wystarczy zajrzeć na pacjenckie fora.
Na łamach Journal of American Medical Association ukazał się niedawno artykuł prof. Davida Spiegela z Wydziału Psychiatrii i Nauk Behawioralnych Szkoły Medycznej Uniwersytetu Stanforda w Palo Alto w Kalifornii, który udowadnia, że u pacjentów z chorobami nowotworowymi wszelkie wsparcie emocjonalne poprawia jakość ich życia i wpływa na jego wydłużenie.
Serdeczna rozmowa z pacjentem, przekazywanie mu rzetelnych informacji medycznych, które będą pomocne przy podejmowaniu przez niego decyzji, oraz ograniczanie bólu są ważne nie tylko z ludzkiego punktu widzenia, ale mają też udokumentowaną skuteczność kliniczną. Rola psychiki jest często niedoceniana przez lekarzy. Podejście polegające na godnym traktowaniu pacjenta, potrzebne jest zresztą nie tylko w onkologii.