Prof. Marek Wojtukiewicz, kierownik Kliniki Onkologii Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, podlaski konsultant ds. onkologii klinicznej, mówi o tym, jak złożoność biologii człowieka utrudnia badania nad chorobami nowotworowymi.
Przy okazji obchodów 60-lecia Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku otrzymał pan Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski za wybitne zasługi w działalności naukowo-dydaktycznej i organizacyjnej na rzecz ochrony zdrowia. To nie pierwsze wyróżnienie dla pana i pańskiego zespołu.
- To prawda, nazbierało się tego trochę. Na koncie mam m.in. siedem nagród ministra zdrowia: dwie indywidualne i pięć zespołowych, nagrody Polskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej, wyróżnienia na zjazdach. A Krzyż Kawalerski to szczególne wyróżnienie, zwłaszcza że przyznane przy okazji jubileuszu UMB.
Jako pierwsi w Polsce prowadziliście badania dotyczące wpływu leków przeciwzakrzepowych na rozwój nowotworów. Co jeszcze pozostaje w kręgu zainteresowań zespołu kliniki?
- Wpływem układu hemostazy na biologię nowotworów zajmujemy się od lat 80. XX wieku. Tematyką tą zainteresowałem się podczas moich dwóch pobytów w USA. Biologia człowieka jest tak złożona, że nawet w przypadku tej samej choroby u różnych osób sformułowanie jednoznacznych wniosków jest trudne, a czasem wręcz niemożliwe.
Obecnie zajmujemy się też wpływem poszczególnych składowych układu hemostazy na biologię nowotworów, na zdolność do wzrostu miejscowego i tworzenia przerzutów. Opublikowaliśmy np. wyniki badań przeprowadzonych na niewielkiej grupie chorych na czerniaka, którzy dzięki tej terapii żyli względnie długo. Czerniak jest chorobą, która ma różny przebieg u poszczególnych chorych i w związku z tym badania nie mogły zakończyć się definitywnym wnioskiem. Był to raczej przyczynek do postępowania z chorymi, u których ryzyko zakrzepicy jest zwiększone.
W projekcie mamy badania nad wpływem mikrocząsteczek na proces angiogenezy u chorych na nowotwory. Zobaczymy, czy dostaniemy fundusze na ich realizację z Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Zajmujemy się też terapiami celowanymi w leczeniu chorych na nowotwory. Współdziałamy w tym zakresie z różnymi zespołami w ramach badań międzynarodowych. Leki ukierunkowane na cele molekularne stosujemy w ramach zarówno badań klinicznych, jak i rutynowej terapii, w zakresie, który definiuje kontrakt z NFZ.
Co uważa pan za swój największy sukces?
- Chyba to, że Amerykanie zwrócili się do nas z prośbą o zredagowanie dwóch numerów prestiżowego pisma naukowego
„Seminars in Thrombosis and Hemostasis”, które znajduje się w bazie Current Contents. Razem z dr Ewą Sierko, moją współpracownicą, jako zaproszeni redaktorzy (guest editors) wybieraliśmy tematy i naukowców, którzy pisali artykuły. Jest to pierwsze w świecie opracowanie w całości poświęcone wpływowi układu hemostazy na angiogenezę w nowotworach. Udzielenie prawidłowych odpowiedzi na przygotowane przez nas pytania zamieszczone w części końcowej czasopisma umożliwia zdobycie punktów akredytacyjnych
Continuous Medical Education. W ten sposób formalnie uczestniczyliśmy w szkoleniu podyplomowym amerykańskich lekarzy. Nieczęsto zdarza się, aby polscy lekarze byli zaproszeni do zredagowania zawartości numeru i mieli wpływ na dobór autorów.