Czwartek, 9 lutego 2012 r.
Puls Medycyny
Szukaj »
Andrzej Tarasiewicz: potrzebna zmiana mentalności
Sekcja: Ludzie
Data publikacji: 2009-11-25
Chociaż początkowo pociągała go kariera lotnika, później marynarza, a w szkole ulubionym przedmiotem była historia, to po zdaniu matury w stołecznym Liceum im. Tadeusza Rejtana Andrzej Tarasiewicz zdecydował się kontynuować tradycje rodzinne i zostać farmaceutą.
"Dziad był aptekarzem - dyplom uzyskał w Moskwie w 1903 roku, a ojciec po wojnie założył wytwórnię farmaceutyczną Ruta, która w latach pięćdziesiątych została upaństwowiona. Później pracował w dystrybucji farmaceutycznej. Na koniec działalności zawodowej został dyrektorem Cefarmu Warszawa" - wymienia Andrzej Tarasiewicz. Dodaje, że jeszcze w dzieciństwie bliski kontakt z farmacją zapewniały mu wakacje spędzane u ciotki w Sopocie, która przez większość swojego życia zawodowego związana była z apteką Pod Orłem.

Okno na świat

Andrzej Tarasiewicz studia rozpoczął na Wydziale Farmacji Akademii Medycznej w Warszawie, ale dyplom w roku 1973 uzyskał w łódzkiej akademii, na kierunku technologia leku. "Chciałem poznać przemysł farmaceutyczny" - wspomina. Dlatego na staż trafił do Polfy Warszawa. Tam zdobył pierwsze zawodowe doświadczenia, ale tam też spotkały go pierwsze rozczarowania. "Niski poziom jakości produkcji, niemożność wprowadzania zmian, brak perspektyw i satysfakcji zawodowej, nie wspominając już o bardzo niskiej pensji" - tak opisuje swoją pierwszą pracę. Ciekawszym miejscem dla młodego absolwenta farmacji był natomiast Ośrodek Informacji Naukowej Zjednoczenia Polfa, dzięki któremu udało mu się poznać wszystkie krajowe fabryki produkujące leki.

Jednak prawdziwym przełomem stała się praca przedstawiciela firm zagranicznych działających w Polsce. "Reprezentowałem sześć koncernów - cztery farmaceutyczne i dwa medyczne produkujące materiały i sprzęt dla szpitali. wiat stanął przede mną otworem. Miałem kontakt z najnowszymi lekami i technologiami medycznymi" - mówi Pulsowi Farmacji Andrzej Tarasiewicz. Wspomina, że wprowadzał na polski rynek pierwszy w historii tzw. blockbuster (miliard dolarów obrotu w skali globalnej) - lek Tagamet oraz jedne z pierwszych nowoczesnych szczepionek i materiałów medycznych służących do zwalczania zakażeń wewnątrzszpitalnych. Praca ta umożliwiła mu szkolenia w Wielkiej Brytanii i Szwajcarii i to nie tylko w zakresie nowoczesnych farmakoterapii, ale i chirurgii, anestezjologii czy stomatologii.

W imieniu branży

Zdobyte wówczas doświadczenie ułatwiło Andrzejowi Tarasiewiczowi udział w pracach Międzynarodowej Federacji Farmaceutycznej (FIP) i Europejskiego Stowarzyszenia Dystrybutorów Leków (GIRP), gdzie reprezentował polskich dystrybutorów leków (w ramach przynależności do Izby Gospodarczej "Farmacja Polska", a później ZPHF). "Moja przynależność do organizacji międzynarodowych zaowocowała nie tylko kontaktami z wybitnymi ludźmi farmacji i medycyny, ale pozwoliła też pogłębiać wiedzę na temat dystrybucji farmaceutyków i polityki lekowej innych państw" - podkreśla Andrzej Tarasiewicz.
Zdobyte dzięki temu umiejętności były bardzo pomocne w prowadzeniu tzw. podstolika lekowego powołanego w 2003 roku przez ministra zdrowia do opracowania wspólnego stanowiska branży farmaceutycznej, które miało stać się punktem wyjścia do reformowania rynku leków. "Szkoda, że cała praca poszła na marne. Wypracowane mozolnie stanowisko trafiło do archiwum resortu zdrowia" - ubolewa Andrzej Tarasiewicz.

(...)

Cały artykuł na ten temat znajduje się w Pulsie Farmacji nr 17(41) z 25 listopada 2009 r.

AKTUALNA OFERTA PRENUMERATY PULSU FARMACJI




  Stopka autorska:
Autor: Lidia Sosnowska-Smogorzewska

Artykuł opublikowany w numerze: PF 17(41)
Data publikacji: 2009-11-25
  Poleć znajomemu artykuł
email znajomego :
Redakcja         Reklama         Prenumerata         Kontakt         Napisz do nas         Nota prawna    
Artykuł dostępny wyłącznie dla prenumeratorów Artykuł dostępny wyłącznie dla lekarzy