Mamy epidemię grypy czy nie? Data publikacji: 2009-11-17Grypa A/H1N1 w Polsce Inne artykuły:
"Mamy do czynienia z epidemią grypy - taką, jak w sezonie. Liczba chorych znacznie wzrosła. Ale to nie ma nic wspólnego z administracyjnym ogłoszeniem stanu epidemii" - tłumaczy prof. Andrzej Zieliński, konsultant krajowy ds. epidemiologii. Ewa Kopacz nie zmienia stanowiska w sprawie szczepionek na świńską grypę: kupi je, gdy któryś z producentów weźmie odpowiedzialność za skutki uboczne. Prof. Zieliński przyznaje, że w ciągu ostatnich dwóch tygodni mamy do czynienia ze znacznym wzrostem liczby chorych na grypę. "Porównując z ostatnim tygodniem października to wzrost trzykrotny w pierwszym tygodniu listopada. W drugim tygodniu liczba zachorowań w porównaniu z październikiem wzrosła o 50 proc. I wygląda na to, że w większości przypadków jest to nowa grypa" - dodaje.
Jak to stwierdzono? Infekcje, które dają takie objawy jak grypa, są badane w systemie Sentinel - na podstawie wybranych próbek populacji całego kraju. Wykazały one, że ponad od 40 do 50 procent wszystkich zachorowań grypopodobnych, to rzeczywiście grypa, a ponad 50 procent - to grypa typu A/H1N1. Jednak - jak podkreślił profesor - są to badania przeprowadzone na bardzo małej próbie, więc istnieje możliwość znacznego błędu. Poza tym są to przeważnie lekkie przypadki zakażeń.
W wywiadzie dla "GW" Ewa Kopacz dopytywana, czy zmieniła swoje stanowisko w sprawie szczepionek po ultimatum rzecznika praw obywatelskich, odpowiedziała: "Bylibyśmy nieodpowiedzialni, gdyby interwencja rzecznika zmieniła moje stanowisko w tej sprawie. Nie kupimy szczepionek, dopóki któryś z producentów nie weźmie na siebie odpowiedzialności za skutki uboczne. Rozmawiamy teraz z pięcioma firmami. Chcę, by każdy Polak mógł dostać ją w aptece. Żeby przeczytał ulotkę informacyjną dołączoną do szczepionki i po konsultacji z lekarzem dokonał świadomego wyboru".
Poleć znajomemu artykuł |