Trudno wszystkich zadowolić Data publikacji: 2009-10-28Najpierw mówi się o potrzebie zmiany prawa. Wszyscy są zgodni, co i jak trzeba uregulować. Ale gdy projekt zostanie już przygotowany, to okazuje się, że nikogo nie satysfakcjonuje. Dlaczego tak jest? Trudno powiedzieć. Bo przecież nie można podejrzewać o złą wolę gremiów pracujących nad różnorodnymi aktami prawnymi. Rozpoczyna się zatem lobbowanie, aby projekt zmienić. Silniejszy wygrywa, ale jakaś grupa społeczna bądź zawodowa znowu jest niezadowolona. I wszystko zaczyna się od początku.
Nie inaczej rzecz się ma z uregulowaniami dotyczącymi rynku farmaceutycznego. Rozporządzenie w sprawie recept lekarskich miało między innymi rozwiązać kwestię nieczytelnych lub źle wystawionych recept trafiających do rąk farmaceuty. Z treści przygotowanego projektu wynika, że resort zdrowia uznał, iż jest to problem pacjenta. W końcu to jemu powinno zależeć na szybkim zażyciu leku, więc niech albo pilnuje lekarza podczas wypisywania recepty, albo niech płaci pełną cenę leku w aptece. Może jeszcze oczywiście wrócić do lekarza (nie wiem tylko, czy lepiej ponownie stanąć w kolejce, czy może jednak spróbować wedrzeć się do gabinetu poza kolejnością - to wydaje się jednak ryzykowne).
Na szczęście to proste i tanie rozwiązanie zaproponowane przez minister zdrowia nie przypadło nikomu do gustu. Na apel farmaceutów o nieprzerzucanie odpowiedzialności za błędy na receptach na pacjenta resort zdrowia w końcu zareagował i zainteresowane strony mają się spotkać i wypracować bardziej satysfakcjonujące rozwiązanie.
A co ze sztywnymi cenami i marżami leków refundowanych? Potrzebna jest nowelizacja Prawa farmaceutycznego, ale co do tego, jaki ma być kształt zmian, nie ma zgody także wśród aptekarzy. Swoje zdanie - a raczej zdania - mają na ten temat również producenci. Nawet firmy badające rynek leków nie są zgodne, jakie mogłyby być konsekwencje wprowadzenia takich uregulowań. Agnieszka Stawarska z PMR nie wyklucza, że skorzystają na nich małe apteki, a Piotr Kula z PharmaExpert uważa, że usztywnienie marż, a tym samym rezygnacja z rabatów, może pogorszyć i tak trudną sytuację mniejszych placówek.
Rozporządzenie dotyczące wykazu leków, jakie mogą się znaleźć w sprzedaży aptecznej, też jest dalekie od usatysfakcjonowania kogokolwiek. Właściciele aptek są rozczarowani, że tak dużo preparatów wciąż pozostaje w sprzedaży pozaaptecznej. Tymczasem właściciele punktów aptecznych biją na alarm, że rozporządzenie to ogranicza zaopatrywanie w leki ludności z obszarów wiejskich. Przypominają, że ich placówki funkcjonują w miejscach, w których nie opłaca się otwierać apteki, więc jeśli znikną punkty apteczne, mieszkańcy wielu wsi i miasteczek będą mieli trudności z realizacją recept i znacznie gorszy dostęp do leków. To kolejna sprawa, której nie da się chyba rozwiązać tak, aby wszyscy byli zadowoleni.
Poleć znajomemu artykuł |