Środa, 23 maja 2012 r.
Puls Medycyny
Szukaj »
Małe apteki walczą z konkurencją
Sekcja: informacje
Data publikacji: 2009-09-16
Upadek pojedynczej apteki może spowodować wejście silnej konkurencji, np. pojawienie się na tej samej ulicy dwóch nowych placówek, które oferują leki po niższych cenach. Związany z tym spadek obrotów jest pierwszym sygnałem nadchodzących kłopotów.
Rocznie w naszym kraju zamyka się setki aptek. Mniej więcej tyle samo otwiera się nowych, lecz najczęściej są to kolejne apteki jednego właściciela. I jeśli nic się nie zmieni w polskim prawie, tego procesu nie da się powstrzymać.

Historia na sprzedaż

Krakowska Apteka pod Złotym Słoniem istniała dziesiątki lat. Przenoszono ją kilkakrotnie. W końcu, w 1940 roku zadomowiła się w pobliżu magistratu, przy Trakcie Królewskim, na rogu placu Wszystkich Świętych i ulicy Grodzkiej. Zajęła lokal położony w dwóch kamienicach.

"Jakiś czas temu dotarły do nas informacje, iż spadkobierczyni przedwojennego właściciela apteki stara się o odzyskanie jednej z tych kamienic. Sprawa nadal nie jest rozstrzygnięta, lecz już wiele miesięcy temu pojawił się u nas adwokat tej pani z propozycją nowego, wielokrotnie wyższego czynszu - opowiada Józefa Brodzicka z prowadzącej aptekę spółki "Brodzicka, Galos". - Potem Zarząd Budynków Komunalnych także ogłosił urealnienie czynszu - w drugiej z kamienic. Przez wiele lat płaciłyśmy po kilkanaście złotych za metr kwadratowy, nagle miasto zażyczyło sobie ponad 230 złotych. Kolejna propozycja była nieco niższa, lecz i tak wyliczyłyśmy, że miesięczny czynsz za ten lokal wyniesie kilkadziesiąt tysięcy złotych, czyli kilkumiesięczny dochód całej apteki. Jej utrzymanie było nierealne, poddałyśmy się".

Właścicielki podkreślają, iż choć czasy nie są łatwe, a apteka nie realizowała zbyt wielu recept, dawała sobie radę, głównie dzięki licznym turystom, którzy idąc z Rynku na Wawel często tu wstępowali. Jednak co innego "dawać sobie radę", a co innego nie dokładać do własnego biznesu. Przy zapowiadanym czynszu żadna apteka w tym miejscu się nie utrzyma.

"Jakoś musiałyśmy pogodzić się z losem. Najważniejsze, że wszyscy nasi pracownicy (osiem osób) znaleźli pracę, a nam udało się sprzedać, co tylko ktoś chciał kupić. Komputery, meble magazynowe i tym podobne rzeczy trafiły na śmietnik, lecz szczęśliwie zamknęłyśmy aptekę bez finansowych strat. Ale też przeczuwając problemy, już od około dwóch lat w ogóle w nią nie inwestowałyśmy" - podkreśla Józefa Brodzicka.

(...)

Cały artykuł znajduje się w Pulsie Farmacji nr 13 (37) z 16 września 2009 r.

AKTUALNA OFERTA PRENUMERATY PULSU FARMACJI


  Stopka autorska:
Autor: Jolanta Grzelak-Hodor

Artykuł opublikowany w numerze: PF 13(37)
Data publikacji: 2009-09-16
  Poleć znajomemu artykuł
email znajomego :
Redakcja         Reklama         Prenumerata         Kontakt         Napisz do nas         Nota prawna    
Artykuł dostępny wyłącznie dla prenumeratorów Artykuł dostępny wyłącznie dla lekarzy