Wzrasta zagrożenie chorobami odkleszczowymi - to efekt ocieplania klimatu i zajmowania przez kleszcze nisz ekologicznych. W Polsce w ostatnich latach nastąpił aż 30-krotny wzrost zachorowalności na kleszczowe zapalenie mózgu, a borelioza jest jedną z najczęstszych chorób zakaźnych.
Kleszcze z rodzaju Ixodes są najgroźniejszymi pasożytami zewnętrznymi człowieka. Przenoszą boreliozę i kleszczowe zapalenie mózgu, ale także kilka innych, potencjalnie niebezpiecznych chorób. Ukąszenie przez jednego kleszcza może spowodować jednoczesne zakażenie kilkoma patogenami, co znacząco utrudnia postępowanie diagnostyczne i leczenie.
W krajach półkuli północnej z roku na rok wzrasta zagrożenie chorobami odkleszczowymi, co jest związane przede wszystkim z ocieplaniem klimatu i zajmowaniem przez kleszcze nowych nisz ekologicznych. W ostatnich latach w Polsce nastąpił 30-krotny wzrost zachorowalności na kleszczowe zapalenie mózgu, a borelioza jest obecnie jedną z najczęstszych chorób zakaźnych.
Dwufazowy przebieg kleszczowego zapalenia mózgu
Pierwszy przypadek kleszczowego zapalenia mózgu odnotowano w naszym kraju w 1947 roku, a obecnie liczba zachorowań oscyluje wokół 250-300 rocznie. 80 proc. zachorowań pochodzi z województw podlaskiego i warmińsko-mazurskiego. Choroba ta wywoływana jest przez wirusa RNA z rodziny Flaviviridae i zazwyczaj przebiega dwufazowo.
"Wirusy początkowo namnażają się w komórkach skóry i okolicznych węzłach chłonnych, a następnie przedostają się do naczyń krwionośnych i drogą krwi dochodzi do zakażenia różnych komórek. Jest to tzw. faza zwiastunowa, trwająca od 2 do 14 dni, charakteryzująca się objawami grypopodobnymi - mówi dr n. przyr. Hanna Żarnowska-Prymek z Kliniki Chorób Odzwierzęcych i Tropikalnych WUM. - U większości osób, dzięki aktywności limfocytów cytotoksycznych oraz przeciwciał, następuje eliminacja wirusa. U około 30 proc. zakażonych dochodzi do wtórnej wiremii i zainfekowania komórek śródbłonka naczyń mózgowych, co jest początkiem drugiej, neurologicznej i najgroźniejszej fazy choroby. Namnożone wirusy przedostają się do tkanki mózgowej i pojawiają się objawy zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych. Uruchamiane są mechanizmy obronne mające za zadanie eliminację wirusa, ale powodujące przy tym uszkodzenia struktur mózgowych, czego następstwem są objawy zapalenia mózgu". U chorego mogą wystąpić zaburzenia świadomości i koordynacji ruchów, a także porażenia mięśni kończyn i nerwów czaszkowych. Konieczna jest hospitalizacja, która może trwać od tygodnia do roku.
Skutecznym sposobem ochrony przed kleszczowym zapaleniem mózgu jest szczepienie. "Austria, dzięki wprowadzeniu powszechnych szczepień przeciwko kleszczowemu zapaleniu mózgu, jest jedynym krajem, w którym notuje się spadek zachorowalności. W pozostałych krajach naszego regionu geograficznego liczba osób zarażonych stale wzrasta" - twierdzi dr Ilona Małecka z Katedry Profilaktyki Zdrowotnej UM w Poznaniu.
Przy rumieniu niepotrzebna immunodiagnostyka
Najczęstszą chorobą przenoszoną przez kleszcze w Polsce jest borelioza z Lyme wywoływana przez krętki Borrelia afzelii, Borrelia garinii i Borrelia burgdorferi. W latach 2006 i 2007 zarejestrowano w naszym kraju około 7 tys. przypadków boreliozy rocznie. Po przedostaniu się do skóry krętki rozprzestrzeniają się miejscowo, co często ujawnia się w postaci typowego odczynu skórnego, tzw. rumienia wędrującego (erythema migrans, EM). Rumień występuje u około 60 proc. chorych. "Do zdiagnozowania postaci skórnej boreliozy wystarczy stwierdzić, że zmiana ma średnicę powyżej 5 cm oraz charakterystyczny wygląd, czyli czerwoną obwódkę i przejaśnienie wewnątrz. Niekonieczne jest nawet zgłoszenie przez pacjenta ukąszenia przez kleszcza, bo zdarza się, że pacjent sam o tym nie wie" - mówi dr Hanna Żarnowska-Prymek.
Aby rozpocząć leczenie przy typowym rumieniu, niepotrzebne są badania immunodiagnostyczne. "Oznaczenie poziomu przeciwciał IgM i IgG warto wykonać, ale nie wcześniej niż 6 tygodni po zakażeniu, po to aby uzyskać poziom odniesienia do badań kontrolnych po leczeniu. Trzeba pamiętać, że stężenia przeciwciał przeciwko krętkom spadają bardzo powoli, nawet przez kilka lat i dlatego pierwsze badanie kontrolne wykonuje się dopiero po 3-6 miesiącach" - wyjaśnia dr Żarnowska-Prymek.
Zdarza się, że pomimo zastosowanego leczenia poziom przeciwciał skierowanych przeciwko bakteriom Borrelia nie zmniejsza się. Dlatego część specjalistów przypuszcza, że krętki mogą tworzyć w organizmie gospodarza niepoddające się antybiotykoterapii cysty, które uaktywniają się dopiero po pewnym czasie.
Uwaga na objawy grypopodobne
W ostatnich kilku latach w Polsce zgłaszano po kilka przypadków tularemii, czyli choroby wywoływanej przez 4 podgatunki bakterii Francisella tularensis, przenoszonej m.in. przez kleszcze. Zakażenie F. tularensis może mieć przebieg bezobjawowy, ale też ciężki, prowadzący do posocznicy i zgonu. "Po przedostaniu się patogenu do skóry po kilku dniach powstaje grudka, która w czasie kolejnych 2-4 dni ulega owrzodzeniu. Bakterie przenikają do okolicznych węzłów chłonnych, a stąd drogą limfatyczną do różnych narządów. W zajętych tkankach dochodzi do ogniskowej martwicy poprzedzonej naciekiem limfocytów i makrofagów, co może prowadzić do powstania ropni lub serowacenia zmian" - mówi dr Hanna Żarnowska-Prymek. Choroba zwykle zaczyna się gwałtownie, gorączką i dreszczami, które ustępują po kilku dniach, a następnie powraca z objawami typowymi dla danej postaci klinicznej.
(...)
Cały artykuł na ten temat znajduje się w Pulsie Medycyny nr 11(194) z 10 czerwca 2009 r.
AKTUALNA OFERTA PRENUMERATY PULSU MEDYCYNY
Czytaj też:
Borelioza: aktualne standardy leczenia (ujednolicone zalecenia m.in. WHO i EUCLAB)
Diagnostyka boreliozy
Niebezpieczne spotkania z przyrodą