Wtorek, 22 maja 2012 r.
Puls Medycyny
Szukaj »
Pieniądze szczęścia nie dają, ale...
Sekcja: Felietony
Data publikacji: 2009-05-13
Prędzej czy później musiało się to zdarzyć. Świńska grypa dotarła do Polski. I to nie z Meksyku, ale ze Stanów Zjednoczonych. 58-letnia kobieta zaraziła się podczas pobytu u rodziny w Nowym Jorku. Strach padł nie tylko na jej współtowarzyszy podróży zza oceanu do kraju. Jednak, jak zapewnia Ministerstwo Zdrowia, nie mamy się czego obawiać, gdyż polskie służby sanitarne są przygotowane na wypadek rozprzestrzeniania się wirusa, a w oddziałach zakaźnych szpitali jest odpowiednia liczba miejsc. Mam nadzieję, że nie będziemy musieli sprawdzać, na ile te deklaracje są zgodne z rzeczywistością.

Na szczęście specjaliści pocieszają, że zjadliwość wirusa A/H1N1 jest mniejsza niż początkowo sądzono. W profilaktyce tej choroby wystarczy zachować "staranność w codziennej higienie". A to nigdy nie zaszkodzi.

Szkodliwe natomiast jest niestosowanie się Polaków do zaleceń lekarzy przy przyjmowaniu leków. Według dr. hab. n. med. Przemysława Kardasa, tylko co drugi pacjent stosuje się do zaordynowanej terapii. Roczne koszty skutków zdrowotnych tej niefrasobliwości szacowane są na 6 mld zł (właśnie tyle NFZ wydaje na podstawową opiekę zdrowotną). Najczęściej pacjenci tłumaczą się brakiem pieniędzy na kontynuowanie terapii. Na szczęście Narodowy Fundusz Zdrowia co roku dopłaca więcej do leków. Jak wynika z badania firmy PharmaExpert, w I kwartale 2008 roku pacjenci dopłacali średnio na miesiąc blisko 36 proc. do ceny leków refundowanych, a w I kwartale 2009 roku już tylko 30,5 proc.

Okazuje się, że pieniądze, a właściwie ich brak, był także dla sporej części farmaceutów jedną z przeszkód w zdobyciu 100 punków edukacyjnych. Podsumowanie pierwszego pięcioletniego okresu edukacyjnego farmaceutów nie wypadło budująco. Tylko jednej trzeciej udało się wypełnić ten obowiązek. I chociaż jest grupa, która być może zlekceważyła zalecenie podnoszenia kwalifikacji zawodowych, to jednak wielu aptekarzy nie zdobyło wymaganej liczby punktów z przyczyn od siebie niezależnych. Dotyczy to głównie właścicieli i pracowników aptek położonych w niewielkich miasteczkach oddalonych od ośrodków akademickich. Muszą zapłacić nie tylko za szkolenie, ale także za podróż i hotel. Jeśli nie ma ich kto zastąpić, aptekę trzeba zamknąć na czas szkolenia, a zatem dodatkowo ponieść stratę finansową.

Dlatego duże brawa należą się Dolnośląskiej Izbie Aptekarskiej za zdobycie funduszy unijnych na szkolenia dla 550 pracowników aptek ze swojego regionu.



  Stopka autorska:
Autor: Lidia Sosnowska-Smogorzewska
l.sosnowska@pulsfarmacji.pl

Artykuł opublikowany w numerze: PF 8(32)
Data publikacji: 2009-05-13
  Poleć znajomemu artykuł
email znajomego :
Redakcja         Reklama         Prenumerata         Kontakt         Napisz do nas         Nota prawna    
Artykuł dostępny wyłącznie dla prenumeratorów Artykuł dostępny wyłącznie dla lekarzy