Kontrolerzy wojewódzkich oddziałów NFZ nagminnie kwestionują prawidłowość realizacji recept na leki refundowane przy nawet najdrobniejszych uchybieniach formalnych na drukach. Aptekarze uważają, że miarka się przebrała i czas sprzeciwić się karaniu ich za błędy lekarzy i luki prawne.
Do Ministerstwa Zdrowia trafiła oficjalna skarga Okręgowej Izby Aptekarskiej w Kielcach na prowadzone w 2008 roku działania świętokrzyskiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia. W piśmie skierowanym bezpośrednio do szefowej resortu zdrowia Bożena Śliwa, prezes kieleckiej ORA, zwraca uwagę, iż większość błędów wykazana podczas kontroli realizacji recept refundowanych dotyczyła kwestii formalnych. "System wyszukiwania błędów, jaki stosuje świętokrzyski fundusz zdrowia od 2008 roku, jest na tyle restrykcyjny, że wśród skontrolowanych aptek nie ma takiej, która nie miałaby na swoim koncie jakiegoś uchybienia" - podkreśla Bożena Śliwa.
Stanowiska NFZ broni jednak Andrzej Błaszczyk, zastępca dyrektora ds. medycznych świętokrzyskiego oddziału funduszu. Tłumaczy, że działania oddziału oparte są na opinii prawnej centrali. "Recepta jest czekiem, dlatego aptekarze, przyjmując nieprawidłowo wypisany dokument, muszą liczyć się z tym, iż w wyniku ich kontroli wypłata refundacji zostanie uznana za nieuprawnioną" - wyjaśnia w rozmowie z Pulsem Farmacji.
Obszerny katalog błędów
Chociaż pismo wysłała KOIA, to z podobnymi problemami borykają się aptekarze w całej Polsce. Wojewódzkie oddziały NFZ w odpowiedzi przedstawiają długą listę przewinień. Przyznają jednak, że wśród najczęstszych błędów w realizowaniu recept są zarówno te, za które odpowiadają sami aptekarze, jak i wynikające z niedbałości lekarzy. "Powodem zakwestionowania całych recept bądź pozycji na nich umieszczonych były m.in. nieprawidłowe pieczątki nagłówkowe, brak podpisu na pieczątce lekarza, brak autoryzacji poprawek naniesionych na receptach, brak daty wystawienia recepty" - wylicza Karol Ługowski, rzecznik prasowy lubelskiego oddziału NFZ. W 2008 roku oddział skontrolował 44 321 recept z 62 placówek, z których ogółem zakwestionowano refundację na kwotę blisko 10 tys. złotych. To niewiele w porównaniu z oddziałem mazowieckim, który w 2008 roku zakwestionował aż 4,4 mln złotych. O skali problemu świadczy fakt, iż w samym styczniu i lutym bieżącego roku oddział ten stwierdził nieprawidłowości w wydaniu leków, których refundacja opiewała na blisko 1,16 mln złotych.
"Wśród błędów stwierdzonych przez kontrolerów znalazły się m.in.: wydawanie większej ilości preparatu niż przypada na trzymiesięczną kurację, nieprawidłowe daty związane z danymi w obrocie oraz błędne podawanie w zbiorczym zestawieniu refundacyjnym opłaty, wynikającej z bonifikowania leków refundowanych" - mówi Wanda Pawłowicz, rzeczniczka prasowa mazowieckiego oddziału NFZ.
Łagodniej do formalnych niedopatrzeń podchodzą kontrolerzy śląskiego oddziału funduszu, którzy w ubiegłym roku sprawdzili 37 aptek. "Nie kontrolowaliśmy braków formalnych na drukach recept, a mimo to efektem pracy urzędników jest zwrot około 3 mln złotych z nienależnej refundacji" - podkreśla Jacek Kopocz ze śląskiego NFZ.
Jak na kontrole reagują aptekarze i co mogą zrobić w razie zakwestionowania prawidłowości recept na leki refundowane? Czy jest szansa na zmiany w prawie? Czy farmaceuta ma prawo opisać receptę na rewersie
Cały artykuł na ten temat znajduje się w Pulsie Farmacji nr 6(30) z 1 kwietnia 2009 r.
AKTULANA OFERTA PRENUMERATY PULSU FARMACJI