Pozory mylą Data publikacji: 2009-02-18Farmaceuci prowadzący apteki w terenie często mniej narzekają niż koledzy w dużych miastach. Z pozoru zresztą nie mają do tego powodów. Po piętach nie depcze im konkurencja. O takiej liczbie pacjentów, jaka przypada na aptekę działającą na wsi, koledzy z większych miast mogą tylko pomarzyć. Tymczasem z badań firmy PharmaExpert wynika, że obroty aptek wiejskich - a jest ich w Polsce 2,5 tysiąca - były w 2008 roku dwa razy niższe od średniej krajowej. Co gorsza, jest to jedyna grupa aptek, która odnotowała spadek obrotów w ciągu ostatnich trzech lat.
Dlaczego jest tak źle, skoro jest tak dobrze? Według Piotra Kuli, szefa PharmaExpert ten segment rynku jest w większym stopniu uzależniony od sprzedaży leków refundowanych. Aptekom na wsi i w małych miejscowościach niełatwo podreperować wielkość sprzedaży popularnymi w większych ośrodkach, drogimi suplementami diety czy kosmetykami. Z drugiej strony, udział refundacji w obrotach aptek wiejskich jest najniższy - sprzedają mniej preparatów dla inwalidów wojennych i przewlekle chorych z odpłatnością ryczałtową i bezpłatnie, a pacjenci z regionów wiejskich częściej leczeni są preparatami tańszymi, z mniejszym poziomem refundacji. W efekcie te placówki są bardziej niż inne czułe na regulacje dotyczące leków refundowanych.
A przecież spadek obrotów to niejedyny problem wiejskich aptek. Maria Mach, prezes Środkowopomorskiej Okręgowej Rady Aptekarskiej, dodaje do listy kłopoty ze znalezieniem fachowych pracowników, nie tylko magistrów, ale także techników, nierzadko brak dostępu do Internetu i coraz częstsze wyprawy pacjentów po tańsze leki do miast. Mimo to - jej zdaniem - farmaceuci pracujący w takich placówkach podkreślają, że praca daje im duże zadowolenie. Dlaczego? Znają swoich pacjentów i czują się im potrzebni, a to gwarantuje psychiczny komfort, który rekompensuje im inne niedogodności.
Zanotowany w ubiegłym roku wzrost obrotów aptek miejskich nie oznacza, że ich właściciele mogą spać spokojnie. Ekspert rynku medycznego Adam Kruszewski przewiduje, że apteki - zwłaszcza te małe, rodzinne - już niebawem odczują kryzys, który powoli dosięga kolejnych gałęzi polskiej gospodarki. Jego zdaniem, w takich segmentach jak preparaty OTC czy kosmetyki spadek obrotów jest nieuchronny, mimo że branża farmaceutyczna ma opinię odpornej na spadki koniunktury, bo - jak mówi Jerzy Toczyski, szef GSK w Polsce - zaspokaja najbardziej podstawową ludzką potrzebę, jaką jest ochrona zdrowia.
Poleć znajomemu artykuł |