Bezcenny kontakt Data publikacji: 2009-02-04Rozporządzenie ograniczające kontakty przedstawicieli handlowych firm farmaceutycznych z lekarzami wywołało spore zamieszanie na rynku. Producenci próbują się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Oficjalnie mówią: Takie są standardy w wielu krajach. Zapewniają też, że nie planują zwolnień, ale wieści z rynku dowodzą czegoś innego.
Trudno jednak dziś ocenić, na ile redukcje są efektem rozporządzenia, a na ile nadciągającego kryzysu. A może wytłumaczenie jest jeszcze inne. Zdaniem Jerzego Garlickiego, prezesa AstraZeneca Pharma Poland, wejście w życie rozporządzenia w sprawie reklamy leków zbiegło się z testowaniem przez firmę interaktywnych form kontaktu z lekarzami.
Z informacji, jakie zebrał Puls Farmacji, wynika, że nowe uregulowania bardzo ucieszyły firmy oferujące alternatywne metody promocji oparte na technologiach informatycznych, wykorzystujące urządzenia mobilne. Być może zatem rozporządzenie jedynie przyspieszyło to, co i tak było nieuchronne. Czy nadchodzi zatem era wirtualnych przedstawicieli farmaceutycznych? Jerzy Garlicki szuka wprawdzie nowych rozwiązań, uważa jednak, że nic nie zastąpi bezpośredniego spotkania. Przynajmniej na razie.
O tym, że bezpośredni, częsty kontakt jest bezcenny, przekonują się na co dzień aptekarze, szczególnie ci z małych miejscowości. Znają większość swoich pacjentów "od pierwszej recepty". To znacznie ułatwia pracę. Można przestrzec, doradzić. W zamian pacjenci darzą panią magister dużym zaufaniem i zwierzają się ze swoich problemów. Czasem takich, których nikomu by nie zdradzili.
Jolanta Pilarczyk, zajmująca się psychologią obsługi klienta, uważa, że poznanie oczekiwań pacjenta pomaga zbudować silniejszy jego związek z apteką niż ten opierający się na promocjach i rabatach. Nie jest to zadanie proste. Bo jak zachować spokój przy kliencie Wojowniku, który lubi podnosić głos i wszystko krytykować? Klient Sceptyk też nie jest łatwym przeciwnikiem - przesadnie dociekliwy, trudno podejmujący decyzję. Albo Mądrala -wszystko wie najlepiej. Gaduła - właściwie przyszedł do apteki, bo nie miał z kim pogadać. Na szczęście jest jeszcze klient Przyjaciel - konkretny, otwarty na argumenty, doceni profesjonalną obsługę. I oby takich przychodziło najwięcej.
Warto jednak poznać każdego, bo klient wraca do apteki, w której poczuł się dobrze obsłużony.
Poleć znajomemu artykuł |