Proste rozwiązania Data publikacji: 2009-01-21Nie zawsze to, z czego jesteśmy zadowoleni, okazuje się dla nas dobre. Ciepła i słoneczna jesień - chociaż obiektywnie cieszy - ma też swoje cienie. Wiele wskazuje na to, że piękny listopad opóźnił sezonową falę infekcji układu oddechowego. I to cieszy. Jednak w efekcie wartość sprzedaży z aptek i hurtowni w listopadzie 2008 roku zmniejszyła się, jak wynika z badań firmy IMS, w stosunku do października o niemal 10 proc., podczas gdy zwykle w tym okresie widoczny był duży wzrost obrotów. Wpływ na tę sytuację mogły mieć odgłosy nadciągającego kryzysu, jednak jak wiadomo pacjenci przyjmują leki nie dla przyjemności, lecz z konieczności. Zatem, przynajmniej na razie, kryzys raczej nie jest głównym winowajcą obserwowanego spadku sprzedaży. Co nie znaczy, że w najbliższych miesiącach tak się nie stanie.
Są też pocieszające wieści z rynku. W ubiegłym roku poziom współpłacenia polskich pacjentów za leki minimalnie co prawda, ale spadł - dowiadujemy się z analizy rynku przeprowadzonej przez PharmaExpert. Gdyby okazało się, że nie jest to przypadkowe zawirowanie, ale stały kierunek, to może więcej pacjentów będzie stać na wykupienie przepisanych przez lekarza preparatów?
Natomiast sprzedaż pozaapteczna ma się dobrze i w 2008 roku znowu wzrosła. W porównaniu z rokiem 2007 obrót zwiększył się o 12 proc. Właściciele sklepów ogólnospożywczych liczą, że ta tendencja się utrzyma, a tymczasem farmaceuci alarmują, że w kioskach i na stacjach benzynowych leki są przechowywane w niewłaściwych warunkach. Poza tym pacjent może kupić dowolny zestaw leków, a w sklepie brakuje osoby, która mogłaby go przestrzec przed konsekwencjami zażywania jednocześnie niektórych preparatów. Efekt? Blisko 10 proc. hospitalizacji jest spowodowanych przyjmowaniem przez pacjentów nadmiernej ilości leków, a swój niemały wkład w tę smutną statystykę mają także preparaty kupowane poza aptekami i zażywane nawet bez przeczytania towarzyszącej im ulotki.
Z drugiej strony trudno zaprzeczyć, że mimo funkcjonowania dużej liczby aptek, dla mieszkańców wsi czy wielu małych miasteczek wciąż najbliższym miejscem, do którego można udać się po lek przeciwbólowy, jest właśnie sklep. Co zrobić zatem, aby nie wylać dziecka z kąpielą? Leki sprzedawane w sklepach powinny być dostępne w ograniczonych dawkach, a placówki takie powinny podlegać kontroli inspekcji farmaceutycznej - mówi Pulsowi Farmacji Piotr Jóźwiakowski, prezes krakowskiej ORA. Czasem proste rozwiązania są najlepsze.
Poleć znajomemu artykuł |