Nowoczesność kosztuje Data publikacji: 2008-10-29W ostatnim Pulsie Farmacji można przeczytać, że wzrasta średnia cena leków w aptekach. Ujmując rzecz statystycznie, jest to prawda, jednak statystyka często powoduje zamieszanie i może skłaniać do błędnych wniosków. Jak to więc jest naprawdę z cenami leków?
Upraszczając, można powiedzieć, iż są dwa rynki leków rządzące się innymi prawami: rynek leków monopolistycznych, które nie mają odpowiedników, oraz rynek leków generycznych.
Generyki konkurują między sobą i ich cena szybko spada. Spada tym szybciej, im więcej jest konkurentów, którzy chcą "wejść na rynek" i muszą okupić to jeszcze znaczniejszym obniżeniem ceny.
Ceny popularnych generyków zawsze będą mieć tendencje spadkowe. A to właśnie one na rynku leków refundowanych stanowią zdecydowaną większość (76 proc.) i zapewniają szeroki dostęp do farmakoterapii.
Inna sytuacja jest z lekami mającymi na rynku status monopolisty. Cenę dyktuje producent, który zachowuje poziom podobny do cen europejskich. Są to w przeważającej większości leki nowoczesne, niezbędne w terapii wielu rzadkich chorób. Status monopolisty lek zachowa do czasu wygaśnięcia patentu, względnie wyłączności rynkowej, tj. co najmniej przez 15 lat.
Średnia cena monopolistycznych leków refundowanych za opakowanie w 2007 roku wyniosła 56 zł, natomiast średnia cena nowych, wprowadzonych w 2007 roku na listy refundacyjne leków - aż 300 zł. Podkreślam, że jest to cena średnia, bo za niektóre leki trzeba płacić nawet ponad 1000 zł za opakowanie. Nowoczesność kosztuje i będzie kosztować coraz więcej.
Trzeba więc wyraźnie powiedzieć, że mimo stałej tendencji do spadku cen generyków, ale przy jednoczesnym pojawianiu się nowych, coraz droższych medykamentów - średnia cena leku będzie rosła.
Powstaje więc pytanie, jak minister zdrowia zamierza się wywiązać z zapowiedzi wprowadzania na listy refundacyjne nowoczesnych leków, jeśli wydatki NFZ na leki utrzymują się na tym samym poziomie. W planie finansowym Funduszu na przyszły rok środki na refundację są nawet nieznacznie niższe niż tegoroczne. Czy zatem resort zdrowia będzie sięgać do kieszeni pacjentów i tak już obciążonych poważnymi dopłatami? Czy nie będzie to zagrażać dostępności do terapii?
Poleć znajomemu artykuł |