Czwartek, 17 maja 2012 r.
Puls Medycyny
Szukaj »
Praktyki zagraniczne: zdobyć wiedzę i odpocząć
Sekcja: Rynek pracy
Data publikacji: 2008-10-29
Inne artykuły:
W czasie tegorocznych wakacji kilkuset studentów farmacji z całego świata - w tym z Polski - wzięło udział w międzynarodowej wymianie praktyk wakacyjnych. Przyszli farmaceuci mogli pracować w aptece otwartej lub szpitalnej, w zakładzie przemysłu farmaceutycznego bądź na uczelni.
Zorganizowana w tym roku już po raz pięćdziesiąty międzynarodowa wymiana praktyk wakacyjnych - Student Exchange Program (SEP) umożliwia wyjazd do jednego z około 40 krajów współpracujących z Międzynarodowym Stowarzyszeniem Studentów Farmacji - International Pharmaceutical Students Federation (IPSF). W czasie tegorocznej przerwy wakacyjnej w SEP uczestniczyło 558 przyszłych farmaceutów, a chętnych na wyjazd było aż 1047 osób. Od kilku lat także Młoda Farmacja jest stowarzyszona w IPSF, więc o udział w programie wymiany mogą ubiegać się także polscy studenci.

Konieczny angielski

"W zeszłym roku akademickim na wymianę aplikowało 84 studentów, ostatecznie zakwalifikowały się 64 osoby - mówi Marzena Kiryk, która pełniła funkcję tzw. SEO (Student Exchanche Officer) w Polsce, a obecnie jest członkiem Student Exchange Committee - międzynarodowego zarządu SEP. - Na każdym wydziale farmaceutycznym przeprowadzano osobny proces rekrutacji. Podstawowymi wymaganiami były dobra znajomość języka angielskiego oraz ukończenie trzeciego roku studiów. Aplikujących kwalifikowano na podstawie zebranych punktów przyznawanych m.in. za pełnienie funkcji w samorządzie studenckim czy Akademickim Związku Sportowym, członkostwo w Młodej Farmacji lub kole naukowym oraz posiadanie certyfikatu językowego".
W te wakacje najwięcej polskich studentów wyjechało do: Portugalii, na Węgry, do Chorwacji i Egiptu. Miejsca dla Polaków przygotowano także w Czechach, Hiszpanii, Holandii, Indiach, Niemczech, Serbii, Słowenii, Słowacji, Turcji, USA oraz na Litwie i Łotwie. Natomiast przyszli polscy farmaceuci zaprosili 44 studentów z kilkunastu krajów.
Warunki praktyk w poszczególnych krajach różniły się nieznacznie. Często kraj goszczący zapewniał studentom zakwaterowanie. Koszty dojazdu, wyżywienia i ubezpieczenia studenci pokrywali z własnej kieszeni. Każdy z nich musiał także zapłacić tzw. opłatę aplikacyjną (application fee) w wysokości 36 euro.

Decyduje kierownik apteki

Większość polskich studentów trafiła do apteki otwartej. To, ile nauczyli się podczas praktyki, zależało od zaangażowania i zaufania kierownika apteki. Nie wszyscy studenci mogli swobodnie wykonywać wszelkie czynności w aptece, przede wszystkim ze względu na barierę językową. Jakub Sienkiewicz, studiujący w Białymstoku, który odbywał praktykę w Serbii, doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że jako praktykant obcokrajowiec nie mógł pracować na równi z personelem apteki. "Zawód farmaceuty jest bardzo odpowiedzialny, więc zrozumiałe, że nie zostawiano nas samych przy pracy "na recepturze" czy za pierwszym stołem. Z każdym dniem jednak zwiększało się zaufanie do nas. Po kilku dniach praktyki mogliśmy swobodnie zaglądać do szuflad z lekami. Próbowano nas również zapoznać z programem komputerowym w aptece. Niestety, był on zapisany po serbsku" - opowiada Jakub Sienkiewicz.
Niektórym praktykantom pozwalano na więcej. "Kierowniczka apteki obdarzyła nas ogromnym zaufaniem. Mogliśmy nawet samodzielnie wykonywać leki recepturowe, co prawda, raczej te prostsze, niezawierające antybiotyków" - opowiada Joanna Zajko, studentka farmacji Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, która odbywała praktykę w Budapeszcie.
Również Alicja Ochudło, studiująca w Collegium Medicum w Bydgoszczy, mogła wykonywać wiele czynności w portugalskiej aptece, w której odbywała praktykę. Alicja sporządzała leki recepturowe i często pomagała w przygotowaniu leków homeopatycznych. Miała także możliwość wykonywania pomiarów stężenia glukozy we krwi, cholesterolu, kwasu moczowego. "Dzięki możliwości wykonywania tych badań miałam częsty kontakt z pacjentami. Praca ta nauczyła mnie cierpliwości, spokoju i dokładności" - twierdzi Alicja Ochudło.
Niektórzy kierownicy, tak jak farmaceutka z chorwackiej apteki, do której trafiła Barbara Pikulińska studiująca w Białymstoku, próbowali nawet zapoznać praktykantów z kulturą swojego kraju. "Kierowniczka apteki udzielała nam wyczerpujących informacji nie tylko na temat pracy farmaceuty, ale mówiła także, co warto zobaczyć, gdzie pojechać na wycieczkę, tłumaczyła nam zachowanie Chorwatów oraz sytuację polityczną Chorwacji po wojnie" - opowiada Basia.

Czas na rozrywkę

Praktyka zagraniczna pozwala studentom nie tylko poznać specyfikę pracy w aptece czy na uczelni w innym kraju. Umożliwia zawieranie znajomości z kolegami z niemalże całego świata i zwiedzenie kraju pobytu. "Do Budapesztu przyjechało jedenastu studentów farmacji. Oprócz Polaków były to osoby pochodzące z Indii, USA, Armenii, Hiszpanii i Egiptu. Razem z węgierskimi studentami, którzy opiekowali się nami, wybraliśmy się na trzy dni nad Balaton, a dwa dni degustowaliśmy wina w Tokaju. Podziwialiśmy także sam Budapeszt. Zwiedzaliśmy nawet parlament z anglojęzycznym przewodnikiem" - mówi Joanna Zajko.
Barbara Pikulińska również miło wspomina czas wolny spędzony w Chorwacji. W pamięci szczególnie pozostało jej zwiedzanie w Dubrowniku klasztoru Franciszkanów z zabytkową apteką. "Pochodzi ona z okresu, w którym wznoszono cały kompleks klasztorny, jest więc prawdopodobnie najstarszą apteką w Europie. Początkowo służyła tylko mnichom, ale zapotrzebowanie sprawiło, że w 1391 roku otwarto ją na użytek społeczności miasta" - opowiada Basia. Jednak nie wszyscy studenci mieli zagwarantowane rozrywki. "Jestem zadowolona z wyjazdu, chociaż liczyłam na większe zaangażowanie ze strony portugalskich studentów w organizację zajęć niezwiązanych z pracą w aptece. Myślę, że powinno na przykład odbyć się spotkanie integracyjne studentów biorących udział w SEP z portugalskimi studentami przygotowującymi tę wymianę, a wspólne zwiedzanie miasta pozwoliłoby na nawiązanie nowych znajomości oraz bliższe poznanie różnic kulturowych" - uważa Alicja Ochudło.

Co kraj to obyczaj

Każdy z uczestników wymiany dostrzegł pewne różnice w działalności polskiej apteki i tej, w której odbywał praktykę. Jakub Sienkiewicz zdziwił się, gdy zobaczył w serbskiej aptece leki psychotropowe leżące na widoku na półce obok leków na receptę, nienależących do żadnego wykazu. Obserwując wykonywanie leków recepturowych, zauważył, że tutejsi farmaceuci używają prostokątnych kliszek. Jakub nożyczkami zaokrąglił koniec jednej z nich, nadając kształt standardowo używanej kliszki w Polsce. Personel serbskiej apteki, posługując się kliszką o nowym kształcie, był zdumiony, o ile wygodniej się nią pracuje.
Barbara Pikulińska dowiedziała się, że wykształcenie farmaceutyczne w Chorwacji można zdobyć tylko na jednej uczelni medycznej - w Zagrzebiu. Co roku przyjmowanych jest tam 100 osób, ale studia kończy tylko 75 proc. z nich, dlatego farmaceuci są bardzo poszukiwani. Średnia pensja aptekarza wynosi 2 tys. euro, jest więc to opłacalny finansowo zawód. W Chorwacji nie ma aż tak wielkiego zagęszczenia aptek. "W 2007 roku wszedł przepis mówiący o tym, że nowa apteka może zostać otwarta tylko wtedy, gdy na danym obszarze liczba ubezpieczonych pacjentów przypadających na jedną placówkę będzie większa niż 3000. Split - miasto, w którym odbywałam praktykę - ma 200 tysięcy mieszkańców. Mieszczą się tam 43 apteki otwarte i dwie szpitalne. Dla porównania, w Białymstoku liczącym 300 tysięcy mieszkańców jest ponad 120 aptek" - podaje Basia. "W Chorwacji stawia się na bezpośredni kontakt z pacjentem, dlatego w większości aptek zrezygnowano z szyby oddzielającej pacjenta od farmaceuty pracującego przy pierwszym stole" - dodaje studentka Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku.
Według Alicji Ochudło, praca w aptece w Portugalii jest bardzo podobna do wykonywanej w Polsce. Jedyne różnice, jakie zauważyła, to mniejsza liczba robionych tradycyjnych leków recepturowych oraz intensywny rozwój homeopatii. "Apteka miała osobne pomieszczenie, w którym wykonywano wyłącznie leki homeopatyczne. Mimo że są one znacznie droższe niż alopatyczne, cieszą się dużą popularnością - opowiada Alicja. - W większości portugalskich aptek można bezpłatnie zmierzyć stężenie glukozy we krwi, ciśnienie i tętno. Są również wykonywane odpłatne badania z zakresu opieki farmaceutycznej, takie jak oznaczanie poziomu cholesterolu lub kwasu moczowego. Badania tego typu wykonywane są w wydzielonych pomieszczeniach, dzięki czemu pacjent może liczyć na fachową pomoc i dyskrecję".




  Stopka autorska:
Autor: Anna Lisiewska

Artykuł opublikowany w numerze: PF 16(21)
Data publikacji: 2008-10-29
  Poleć znajomemu artykuł
email znajomego :
Redakcja         Reklama         Prenumerata         Kontakt         Napisz do nas         Nota prawna    
Artykuł dostępny wyłącznie dla prenumeratorów Artykuł dostępny wyłącznie dla lekarzy