Dzień Aptekarza: Trudne wybory Data publikacji: 2008-10-15Z okazji niedawno obchodzonego Dnia Aptekarza odbyło się wiele spotkań, wręczano odznaczenia, kwiaty i wspominano czasy, kiedy aptekarz postrzegany był jako ktoś, do kogo zawsze można zwrócić się o pomoc i radę, a apteki miały niepowtarzalny klimat.
Tymczasem przed współczesnym aptekarzem stoją nowe wyzwania. Z jednej strony, wykonując zawód zaufania publicznego, powinien służyć ludziom i postępować, tak aby nie zawieść pacjenta. Z drugiej strony, ostra konkurencja rynkowa sprawia, że powinien nie tylko znać się na lekach czy sprawować opiekę nad pacjentem, ale dodatkowo być skutecznym menedżerem. Często trudno to pogodzić.
Puls Farmacji zapytał prezesów rad aptekarskich, na czym - ich zdaniem - w obecnych czasach polega etos zawodu aptekarza.
Zatrzymać proces destrukcji
mgr farm. Krzysztof Przystupa, prezes Okręgowej Rady Aptekarskiej w Lublinie:
Mówiąc o etosie zawodu aptekarza, należy nawiązać do tradycji okresu przedwojennego. Aptekarz był osobą szanowaną, majętną, postrzeganą przez społeczeństwo jako ktoś, do kogo zawsze można zwrócić się o pomoc i radę, a przede wszystkim etyczną w każdym calu.
Apteka zaś była miejscem wyjątkowym, posiadającym niepowtarzalny klimat i wzbudzającym respekt u osób do niej wchodzących.
Po wojnie apteki upaństwowiono, starzy aptekarze odeszli, ich następcy rozpoczęli pracę w nowych warunkach i zupełnie nowej sytuacji.
Z biegiem czasu starano się wykorzenić pełne wspaniałych wartości tradycje naszego zawodu. Starano się wpoić zarówno społeczeństwu, jak i aptekarzom nowe idee, które procentowały pomniejszeniem rangi i roli zawodu farmaceuty.
Tak nas zastała transformacja i zmiana ustrojowa. Zmieniły się przepisy. Uwierzyliśmy w nową przyszłość. Zaczęliśmy kupować i przejmować apteki od Cefarmów i otwierać nowe, w nowych miejscach. Pierwsze doświadczenia, to strach, kredyty, nauka ekonomii, ale przede wszystkim wiara w lepsze jutro i wspaniałą przyszłość.
Brak ograniczeń prawnych sprawia jednak, że apteki mnożą się jak grzyby po deszczu. Nowo powstały samorząd próbuje to ograniczyć, ale brak mu jeszcze gruntownego przygotowania do walki o właściwy porządek i ład prawny.
Co więcej, zmieniające się przepisy pozwalają wszystkim chętnym i majętnym na otwieranie aptek. Mija czas lojalności i wzajemnej współpracy aptek. Zaczyna się okres rywalizacji o pacjenta. Firmy farmaceutyczne prześcigają się w ofertach dla aptek, do akcji włączają się hurtownie, proponując promocje i programy lojalnościowe.
Apteki wprowadzają upusty, karty pacjenta, kupony rabatowe i całą masę innych narzędzi marketingowych.
Zdziwieni naszymi zachowaniami pacjenci szybko się uczą - co jest zrozumiałe - i jeszcze szybciej zaczynają sprawnie poruszać się w tej rzeczywistości.
Coraz więcej aptek otwieranych przez ludzi spoza zawodu, wynajmujących kierownika, sprawia, że stanowisko to znaczy coraz mniej. Bo jakże! Liczy się przecież właściciel, który może wszystko. Zapominamy o godności! Zapominamy, czym jest etyka! Dochodzi do tego marketing firm farmaceutycznych, które już doskonale nauczyły się manewrować rynkiem leków i zaczyna się totalny bałagan. Ministerstwo Zdrowia zupełnie nie panuje nad sytuacją. Brak jest kontroli i nadzoru ze strony państwa, co skutkuje totalną rywalizacją i wojną cenową między aptekami. Nie pobieramy ryczałtów, wydajemy leki za 1 grosz, stosujemy ceny, zaprzeczające jakimkolwiek prawom ekonomii, prześcigamy się w rabatach dla pacjentów. Jednym słowem całkowita destrukcja rynku.
A co na to Ministerstwo Zdrowia i Narodowy Fundusz Zdrowia? Nic. Dla nich nic złego się nie dzieje. Mijają kolejne lata, sytuacja się pogarsza, a nadal nikt nie widzi problemu. Dzisiaj 20 proc. aptek w kraju jest dopuszczona przez firmy farmaceutyczne do wyjątkowych rabatów, reszta zaś kupuje leki w zupełnie innych cenach. Za chwilę firmy będą dostarczały leki do wybranych przez siebie aptek. Fundusz będzie podpisywał umowy na usługi farmaceutyczne także z wybranymi aptekami, a więc łatwo przewidzieć, z którymi. Pozostałe apteki zostaną przejęte lub padną.
Marża, jaką ustaliło Ministerstwo Zdrowia, nie pozwala na utrzymanie apteki przy tylu funkcjonujących placówkach. Biorąc pod uwagę, że wybrańcy zyskują marżę na poziomie 50 proc., jest kwestią czasu, kiedy pojedyncze małe apteki przy marży około 16 proc. przepadną.
Wtedy wybrańcy i firmy odbiją sobie za wczoraj i za dzisiaj. Przecież to drobnostka, że firmy mają 80 proc. marży na wszystko, co produkują. Mają na szkolenia, na życie ponad stan, na drogie reklamy, łapówy i inne kaprysy. Płacą produktami z bagażnika lub fakturują pozycje za 1 grosz. Ale to nadal nikogo nie obchodzi. Państwo nie widzi, że jest okradane, pacjent nie wierzy już nikomu i w nic, dopóki sam nie przemierzy kilometrów w poszukiwaniu lepszej ceny. A gdzie jest Konstytucja? Przecież to skandal w środku Europy, w XXI wieku.
A jaki jest nasz etos? A taki: Przychodzi chory do apteki i pyta aptekarza o cenę leku. Po otrzymaniu odpowiedzi, krzyczy ze złością: "Ty złodzieju".
Mamy swój samorząd, mamy Kodeks Etyki i próbujemy się bronić wszelkimi metodami, jakimi się jeszcze da. Marzę o tym, że jeszcze odbudujemy naszą pozycję zawodową i zyskamy ponownie zaufanie i szacunek chorego.
Ale, jeśli państwo nie powstrzyma tego procesu destrukcji, to staniemy na pogrzebie polskiej prywatnej apteki i za chwilę chory z małej miejscowości będzie miał do apteki może 20, może 30, a może 50 km. Leków też w większości nie wykupi, bo z pewnością nie będą tańsze.
Niesmak z powodu ewolucji
dr farm. Stanisław Piechula, prezes Rady Śląskiej Izby Aptekarskiej:
Uważam, że w stosunku do zawodu aptekarza zespół dotychczas akceptowalnych wartości wciąż jeszcze przeważa, czego najlepszym przykładem jest ogólny niesmak i zniechęcenie do wyraźnej ewolucji aptekarstwa w straganiarstwo. Z uwagi jednak na fakt, że ewolucja prowadzi do dominacji form najlepiej przystosowanych - w dzisiejszych czasach potrafiących wytrzymać ekonomiczny "wyścig szczurów" - jesteśmy świadkami historycznej transformacji i najprawdopodobniej utrwalenia się nowych norm i zasad w zawodzie farmaceuty, w którym dotychczas nieakceptowane zachowania staną się przynajmniej szeroko rozpowszechnioną praktyką zarabiania na handlu lekami z opieką farmaceutyczną w dalekim tle.
Najważniejsze zdrowie pacjenta
mgr farm. Maria Mach, prezes Rady Środkowopomorskiej Okręgowej Izby Aptekarskiej w Koszalinie:
Zawód aptekarza uważam za niezmiernie ciekawy ze względu na bezpośredni kontakt z pacjentem, a jednocześnie odpowiedzialny, gdyż związany z produktami leczniczymi. Aptekarze zawsze cieszyli się dużym zaufaniem i poważaniem wśród społeczeństwa. Taka ranga zawodu stawia przed osobami go wykonującymi niezwykle wysokie wymagania.
Aptekarz powinien wykazywać się ogromną wiedzą zdobytą podczas studiów, stale pogłębianą i aktualizowaną w drodze samokształcenia i uczestnictwa w szkoleniach. Zawód aptekarza wymaga umiejętności efektywnego komunikowania się z pacjentem, czyli otwartości, uprzejmości, cierpliwości, wyrozumiałości, fachowego udzielania porad. Pacjenci korzystają i cenią sobie porady aptekarzy z uwagi na łatwy i szybki dostęp, bez wcześniejszego umawiania się, rejestracji. Dlatego też to aptekarz często kieruje pacjenta do lekarza po dokładną diagnozę i leczenie. Z drugiej strony to właśnie aptekarz wydaje leki niezbędne do realizacji zaordynowanej terapii. Umiejętność współpracy aptekarza z lekarzem gwarantuje pacjentowi dobrą opiekę medyczną. Zdrowie pacjenta powinno być wartością najwyższą dla każdego aptekarza.
Sumienność, cierpliwość i dyskrecja
mgr farm. Andrzej Prygiel, prezes Opolskiej Okręgowej Izby Aptekarskiej:
W dzisiejszym rozumieniu słowa, etos to zespół wartości przyjętych i akceptowanych przez określone środowisko; jest to rodzaj idealnego modelu, do którego należy dążyć. Jeśli mówimy o etosie zawodu aptekarza, to na początku należy powiedzieć banalną prawdę, że jest to piękny zawód związany z pomaganiem innym.
Dzisiaj wolny rynek, z jego nieodłącznymi elementami w postaci popytu i podaży, reklamy i promocji dotarł również do aptek i nie ma od niego ucieczki. W tych warunkach tym bardziej konieczne jest pielęgnowanie tradycyjnych cech zawodu, który jako zawód zaufania publicznego ma szczególny obowiązek służenia ludziom. Dla pacjenta wchodzącego do apteki w równym stopniu ważna jest dostępność leku, jak i samego aptekarza. Musi on poświęcić pacjentowi czas, służyć radą w wyborze właściwego leku, bowiem pacjent nie jest zwykłym klientem apteki i potrzebuje fachowego doradztwa, a nie telewizyjnych reklam i występującej w nich postaci pani Goździkowej.
Współczesny aptekarz musi zwrócić uwagę na jakość usług i budowanie zaufania pacjentów, którzy zgłaszają się do niego ze swoimi, często intymnymi problemami. Powinien dzielić się wiedzą na temat leków najlepszych, z obecnego na rynku asortymentu, a jednocześnie dostępnych finansowo. Powinien też przestrzegać przed możliwymi interakcjami, informować o sposobie użycia, a także uczyć, jak prawidłowo mierzyć sobie ciśnienie czy poziom cukru.
Apteka to miejsce szczególne, obdarzone zaufaniem zwłaszcza przez ludzi starszych. Obowiązkiem aptekarza jest informowanie pacjenta, że ma on do wyboru tańszy specyfik, gdy zakup leku przepisanego na recepcie przekracza możliwości finansowe pacjenta.
W każdej aptece - bez znaczenia, czy małej rodzinnej, czy dużej sieciowej - niezbędne jest pielęgnowanie tradycyjnych cech zawodu, takich jak sumienność, cierpliwość i dyskrecja oraz zapewnienie miłej i fachowej obsługi, bo tego od nas oczekuje pacjent zagubiony w świecie hałaśliwej reklamy i nieustannego pośpiechu.
Moralność czy marketing
mgr farm. Anna Gołdyn, prezes Okręgowej Rady Aptekarskiej w Kaliszu:
Definicja "etosu" jest niezmienna, zmieniają się tylko ludzie i krajobrazy. Etos aptekarza to przyjęta przez tę społeczność hierarchia wartości formułowana wprost lub dająca się wywnioskować z zachowań aptekarzy. Aptekarz powinien postępować zgodnie z etyką zawodową, która wyznacza określone obowiązki moralne, wynikające bezpośrednio z wykonywania zawodu. Różne szkoły filozoficzne akcentują bądź niezmienność głównych zasad moralnych, bądź ich zależność od epoki i środowiska.
Polski aptekarz w obecnych czasach niejednokrotnie staje przed trudnym wyborem: po jednej stronie moralność, po drugiej marketing. Tego dylematu nie zrozumie właściciel apteki - niefarmaceuta i nie zrozumiał tego żaden polityk ani rząd, a dowodem na to jest obecne prawo farmaceutyczne, które wprowadziło mechanizm rynkowy i programy partii politycznych. Będą one przez kolejne lata wpływały na stanowienie prawa w zakresie zakładania aptek i zasad promowania leków. Negatywne skutki zdrowotne istniejącego stanu prawnego odczują dotkliwie następne pokolenia Polaków.
Klienci i pacjenci aptek w USA cenią i darzą dużym zaufaniem niezależne, indywidualne apteki. Tradycyjny obraz apteki wciąż tkwi w ich świadomości, co zostało wykorzystane przez amerykańskie koncerny hurtowe, które stworzyły atrakcyjne warunki handlowe dla prywatnych aptek, ale bez standaryzacji wizerunku. Dlaczego Amerykanie tak postępują? Czy nastąpiło przebudzenie? Być może sieci aptek w USA porównywano z sieciami supermarketów, które wyparły prywatne sklepy spożywcze, piekarnie, masarnie, zamykając Amerykanom dostęp do dobrego chleba, mięsa, smacznej żywności i indywidualnej obsługi klienta.
Aptekarz mający wiedzę i umiejętności prowadzenia biznesu może skutecznie kierować apteką. Postępując zgodnie z zasadami marketingowego zarządzania apteką, będzie miał przekonanie, że działa zgodnie z prawem, dopóki będzie stosował marketing partnerski. Ale - jak już wspomniałam na początku - moralność w znaczeniu wartościującym to jedno, a marketing, nawet partnerski, to zupełnie co innego.
Poleć znajomemu artykuł |