Izby nie chcą się łączyć Data publikacji: 2008-10-15Śląska Izba Aptekarska chce się połączyć z izbami beskidzką i częstochowską. Pismo w tej sprawie do władz obu izb wystosował pod koniec września 2008 r. dr Stanisław Piechula, prezes rady Śląskiej Okręgowej Izby Aptekarskiej. Z informacji, jakie zebrał Puls Farmacji, wynika jednak, że tylko samorząd z Katowic jest entuzjastą połączenia - aptekarze z Częstochowy i Bielsko-Białej nie podzielają koncepcji szefa śląskiej ORA. Pomysł utworzenia jednego organu dla województwa śląskiego pojawił się podczas dyskusji dotyczącej dalszej strategii działania katowickiej izby. Jak tłumaczy Stanisław Piechula, jest to efekt wzrastającej liczby pytań i próśb o poradę, z którymi członkowie izb częstochowskiej i beskidzkiej zwracają się do oddziału śląskiego. "Na jednym ze zjazdów Naczelnej Izby Aptekarskiej podjęto uchwałę, mówiącą o regionalizacji izb zgodnie z obowiązującym podziałem administracyjnym" - wyjaśnia prezes Piechula. Odnosząc się do rynku podkreśla, że hurtownie farmaceutyczne i sieci aptek przejmujące rynek nie dzielą się na mniejsze, ale łączą, gdyż większy podmiot ma większą siłę i możliwości.
W opinii prezesa Piechuli taka konsolidacja pozwoliłaby na lepszą reprezentację i dbałość o sprawy jej członków oraz zwiększyłaby potencjał finansowy izby. Po ewentualnym połączeniu w nowy samorząd śląsko-beskidzko-częstochowski izba skupiałby ponad 3 tys. członków, co dawałoby jej drugą po warszawskiej reprezentację w kraju.
Nie chcą razem
Stanowisko częstochowskiej izby aptekarskiej jest jasne. Na plenarnym posiedzeniu 29 września okręgowa rada stanowczo sprzeciwiła się takim zamiarom i uznała wszelkie prowadzone w tym kierunku działania za nieodpowiedzialne, konfliktujące środowisko i szkodliwe dla całej aptekarskiej korporacji. W oficjalnym piśmie wystosowanym przez mgr farm. Genowefę Kruszec, prezes rady częstochowskiej izby do OIA w Katowicach, czytamy: "Siła każdego samorządu leży w stabilności jego struktur, w poszanowaniu tradycji i woli jego członków. Hasło konsolidacji, którym lubią szermować niektórzy - na szczęście nieliczni, hałaśliwi działacze - nic nie wnosi i żadnego pożytku dotąd nie przyniosło".
Równie niechętni połączeniu wydają się być przedstawiciele OIA z Bielska-Białej. "Ta propozycja mnie mocno zaszokowała, ale jeszcze bardziej zdziwił mnie fakt, że izba w Katowicach podejmuje działania względem innych izb, które są równoprawnymi organami" - tłumaczy dr Kazimierz Kowalczyk, prezes Beskidzkiej Okręgowej Rady Aptekarskiej.
Również aptekarzom nie podoba się ten pomysł. "Nawet jeśli do takiego połączenia by doszło, to jedynie pod warunkiem, że izba mieściłaby się u nas w Częstochowie. My aptekarze obawiamy się, że skończy się tak jak z podziałem administracyjnym - miastem wojewódzkim są Katowice, więc załatwiane są głównie sprawy Śląska, a o interesy mieszkańców Częstochowy nie ma komu zadbać" - mówi mgr farm. Karolina Popiel, kierownik apteki w Częstochowie.
Prezes nie traci nadziei
Pomysłodawca połączenia, prezes Piechula, nie kryje rozczarowania ostrą reakcją ze strony kierownictwa izby częstochowskiej. "Propozycja naszej rady nie była skierowana tylko do państwa rady, ale także do wszystkich członków izby. Mieliśmy nadzieję, że nasze rady się spotkają i przygotują temat do przedstawienia w szczegółach ze wszystkimi zaletami i może minusami propozycji" - czytamy w oficjalnej odpowiedzi Stanisława Piechuli do prezes Genowefy Kruszec.
Szef śląskiej rady aptekarskiej nie traci jednak nadziei. Mimo niechętnego stosunku do jego pomysłu proponuje współpracę w celu omówienia szczegółów i przedstawienia ich członkom izb. Zdaniem Stanisława Piechuli, to oni - a nie rada - powinni podjąć ostateczną decyzję.
Naczelna Rada Aptekarska nie chce zajmować stanowiska w sprawie ewentualnego połączenia lokalnych izb. Jak się jednak dowiedział Pulsu Farmacji, aby do takiego doszło, konieczna jest wola wszystkich stron podparta uchwałą na krajowym zjeździe aptekarzy.
Poleć znajomemu artykuł |