Apteka Śródmiejska: o każdej porze dnia i nocy Data publikacji: 2008-09-30W należącej do Marii Sypniewskiej Aptece Śródmiejskiej w Koninie pacjenci mogą kupić leki przez całą dobę siedem dni w tygodniu. Zdaniem właścicielki to buduje pozytywny wizerunek jej apteki. Początki Apteki Śródmiejskiej sięgają 1968 roku, wtedy nowo powstała placówka należała do poznańskiego Cefarmu. Kiedy w 1990 roku nadszedł czas prywatyzacji, właścicielem i zarazem kierownikiem konińskiej apteki została mgr farm. Maria Sypniewska, związana z nią od momentu powstania. Dwa lata temu właścicielka postanowiła przystąpić do programu marketingowo-lojalnościowego "Dbam o zdrowie" Polskiej Grupy Farmaceutycznej. "Przez długi czas broniłam się przed uczestnictwem w takich programach i wolałam być niezależna. Do podjęcia decyzji o przystąpieniu zmusili mnie pacjenci. Ludzie przyzwyczaili się do zbierania punktów i wybierania nagród, a ponieważ zamknięto sąsiednią aptekę, która uczestniczyła w tym programie, klienci zaczęli przychodzić do nas. Obserwując ich zainteresowanie programem, uważam, że był to dobry krok" - mówi mgr Sypniewska.
Tradycyjna obsługa
Apteka mieści się przy Alei 1 Maja - jednej z głównych ulic Konina, stanowiącej zarazem trasę dojazdową do Szpitala Wojewódzkiego. Położona jest na jednym z pierwszych konińskich osiedli mieszkaniowych. W sąsiedztwie znajdują się przychodnia osiedlowa i gabinet okulistyczny oraz dworzec kolejowy. Atutem apteki jest też możliwość zaparkowania samochodu w pobliżu wejścia. "Jesteśmy jedną z pierwszych aptek na tym osiedlu. Początkowo rywalizowaliśmy o pacjentów tylko z jedną placówką, obecnie jest ich na osiedlu sześć. Klienci przychodzą do nas z przyzwyczajenia, ale wielu odwiedza również pozostałe apteki w poszukiwaniu tańszych leków. Na pewno duży wpływ na wielkość sprzedaży ma to, że jesteśmy apteką całodobową. W nocy często trafiają do nas pacjenci realizujący recepty ze szpitala czy pogotowia" - mówi Maria Sypniewska.
Izba ekspedycyjna, pomieszczenia biurowe, sala do przygotowywania leków recepturowych, magazyny zajmują powierzchnię 180 mkw. Grono pracowników apteki to 13 osób, w tym trzech magistrów farmacji, którzy obsługują pacjentów. W placówce został zachowany tradycyjny sposób obsługi, ponieważ - zdaniem właścicielki - pacjenci, szczególnie starsze osoby, mają swoje przyzwyczajenia i cenią sobie bezpośredni kontakt z aptekarzem.
Opłacalna receptura
Asortyment liczy około 8 tysięcy pozycji, w tym leki na receptę, recepturowe, OTC, środki opatrunkowe, leki homeopatyczne, preparaty z importu, szczepionki na zamówienie oraz cała gama kosmetyków, dystrybuowanych przez kanał apteczny. "Zdecydowaliśmy się na poszerzenie asortymentu o dermokosmetyki, ponieważ klientki chętnie je kupują i mają zaufanie do preparatów, które im polecamy. Nie prowadzimy natomiast sprzedaży innych kosmetyków i nie zamieramy konkurować z drogeriami" - mówi Maria Sypniewska. Bogata oferta dermokosmetyków jest eksponowana i sprzedawana w wydzielonym miejscu, z boku izby ekspedycyjnej, aby nie przeszkadzać w obsłudze pacjentów kupujących leki.
Źródłem asortymentu konińskiej placówki jest przede wszystkim Polska Grupa Farmaceutyczna - organizator sieci aptek "Dbam o zdrowie", ale dostarcza do niej leki także Prosper, a doraźnie również inni dostawcy. Zamówienia składa kierownik apteki lub jej pracownicy raz lub, jeżeli zajdzie potrzeba, dwa razy dziennie.
Część specyfików jest przygotowywana na miejscu. Wprowadzanie do oferty leków recepturowych nie zawsze ma ekonomiczne uzasadnienie. Zdaniem właścicielki Apteki Śródmiejskiej, receptura musi zarobić w miesiącu na jednego technika farmaceutycznego - wtedy jest opłacalna. "U nas zarabia" - zapewnia mgr Sypniewska. A realizuje dziennie około 10 recept na leki, które wykonuje na miejscu, wliczając także soboty i niedziele.
Pacjenci nie chcą zmian
Asortyment zgodny z porą roku jest eksponowany w widocznym miejscu - na półkach znajdujących się na wysokości wzroku. Latem są to preparaty do i po opalaniu, środki przeciw komarom, natomiast jesienią środki przeciwgrypowe, syropy itp. Jest też specjalny regał dla ekspozycji promocyjnych. Dla lepszej orientacji klientów dodatkowo wywieszono na regałach napisy z informacjami, gdzie jakie leki się znajdują.
Pracownicy apteki sami budują ekspozycje - wykorzystują własne doświadczenie, znają też upodobania klientów. "Kilka lat temu przyjechali fachowcy, którzy tak zaplanowali półkę, że stali pacjenci, widząc nową ekspozycję, pytali, czy się wyprowadzamy i likwidujemy aptekę? Pacjenci przyzwyczajają się do ustawienia leków na półkach i nie chcą zmian. Jak widać, że nie zawsze porady specjalistów od marketingu się sprawdzają" - uważa właścicielka apteki.
Budowa wizerunku
Apteka od początku istnienia pełniła dyżury. Obecnie jest apteką całodobową, ale nie pracuje na trzy zmiany, a jedynie zachowuje przez 24 godziny gotowość do wydania leku. Nocne wizyty dyktuje zazwyczaj nagła potrzeba. "Warto prowadzić aptekę, która jest otwarta całą dobę. Dla wizerunku placówki to ważne, że pacjenci mogą na nas liczyć o każdej porze dnia i nocy" - uważa Maria Sypniewska.
W konińskiej placówce są i inne udogodnienia. W izbie ekspedycyjnej ustawiono stoliczek dla dzieci, aby mogły zająć się np. układaniem klocków, podczas gdy rodzice chcą dłużej porozmawiać z farmaceutą. Jest też stolik dla klientów, którzy mają ochotę odpocząć lub zmierzyć ciśnienie. Farmaceuci konińskiej apteki chętnie udzielają porad. Jak zapewnia jej kierowniczka, jeśli pacjent ma problem i chce o nim porozmawiać, obsługa apteki zawsze znajdzie dla niego czas.
Pacjenci mogą też liczyć na atrakcyjne ceny leków. Oprócz zbierania punktów w programie lojalnościowym, stali klienci otrzymują dodatkowe rabaty w wysokości 2-3 proc. Przy większych zakupach pacjenci są również gratyfikowani drobnymi prezentami, np. próbkami kosmetyków.
"Jeżeli mamy promocje, to nie wywieszamy o tym informacji w oknie. Apteka to nie sklep spożywczy. Nie lubię, gdy apteki są obwieszone plakatami, zastawione reklamami. O wszelkich promocjach informujemy klientów osobiście podczas obsługiwania" - tłumaczy Maria Sypniewska. Dla zainteresowanych są wyłożone na ladzie broszury informacyjne i ulotki reklamujące nowe leki dostarczane przez hurtownie. "Za niedopuszczalne uważam posługiwanie się ulotkami reklamującymi daną aptekę" - dodaje właścicielka konińskiej placówki.
Poleć znajomemu artykuł |